WAŻNE
Blog może zawierać sceny dla dorosłych, wulgaryzmy i inne treści przeznaczone dla osób (+18) Informacja zamieszczona z powodu nowego prawa obowiązującego na Blogger.
środa, 24 września 2014
wtorek, 9 września 2014
Wszystko i nic rozdział 19
-Ej ja tez chce się przebrać czemu tylko ty masz wyglądać dobrze i podrywać panienki -powiedziałam z kpiną
-Stop ha ja nikogo nie zamierzam już podrywać znalazłem sobie dziewczynę-zaśmiał się
-Serio a kto taki - zapytałam z ciekawością
-Jak kto kto no ty nie wiedziałaś jesteś teraz moja - powiedział
-Serio gdzie tak napisane ,a możne chciałam podrywać innych facetów
-Raczej nie bo ja będę cie plonował i nikomu nie pozwolę się zbliżyć
-Skoro tak mówisz ale wiesz nigdy nic nie wiadomo
-Wszystko wiadomo bo co moje to nikt nie możne ruszyć
-Z dobrze mój maczo chodź się przebrać
-Melka karty
-Justin
-Weź je i nie dyskutuj nie musisz ich używać ale w nagłej sytuacji mogą ci się przydać
-Nagłej czyli jak zobaczę bobową sukienkę i do tego pasujące buty do wtedy mam jej użyć
-Przez naglą rozumiesz zakupy ciuchów
-No tak dlatego chciałam zarabiać na.te.nagle sytuacje
-Ale nie będziesz pracować złotej uzwajaj do kupowania ciuchów
-Dlaczego
-Chodzi o limit złota ma większy a przecież coś czuje ze tych nagłych sytuacji może być dużo w przeciągu kilku miesięcy bo ciuchy będą robić się za małe na ciebie
-Hej na razie są dobrrrrr
-coś mówiłaś
-Nie pomóż mi się wcisnąć w moje spodnie
-Spokojnie możne załóż sobie coś luźniejszego żeby nie uciskać brzucha
-To były moje luźniejsze spodnie
-Ouuuu
-Właśnie podasz mi tamte czarne
15 minutach byłam gotowa
-Hej ubraliśmy się podobnie
-Zabawne ,Gortatowa
-Tak chodzimy czym pojedziemy
-Klasyk reng rover
-Będziesz musiał sobie kupić nowy samochód
-A dlaczego ostatnio nabyłem nowy na razie mi wystarczy
-Ale jak przyjdzie dziecko to będziesz musiał mieć bardziej rodzinny samochód
-A co planujesz zaraz po urodzeniu zajść w kolejna ciąże bo szczerze to by mi nie przeszkadzało
-Justin
-No co tak tylko mowie a ty masz prawo jazdy
-Tak jakby
- Znaczy
-Mam ale nie jeżdżę samochodami boje się prowadzić robię to tylko w ostateczności
- Morze to zmienimy mam tyle samochodów możesz nimi jeździć
-Nie jeszcze je zniszczę
-Nic się nie stanie
-Przesadzasz to prawda
- Swoim samochodem wjechałam w drzewo bo wpadłam w poślisk tylko dlatego ze się zagapiłam
-Serio
-ale naszczepcie nic poważnego się nie stało ze mną samochód niestety został odholowany na złom a ja no cóż tata nie był zadowolony i mi się dostało
-To może jednak będę cie wozić albo wynajem kierowce
- nie musisz nauczyłam siebie radzić są autobusy albo na.nogach
-Boże cale szczęście od teraz masz mnie
Przez te całe gadki nawet nie zauważyłam ze jesteśmy już na parkingu centrum a Justin otwiera mi drzwi
-Chodź mamy nie wiele czasu
-Czemu
-Bo wcześnie zamykają
-Oh rozumiem
-Gdzie najpierw może
Odechciewa mi się tego pisać ale cóż nie lubię nie kończyć więc dodaję jakieś wypociny by to zakończyć
wtorek, 26 sierpnia 2014
Wszystko i nic rozdział 18
DZIŚ MAM URODZINY I POSTANOWIŁAM DODAĆ KRÓTKI ROZDZIAŁ ♥
-Prawda serio jesteś... - nie dał mi dokończyć
-Gangsterem przestępcą, morderca, mafiozem ,szefem gangu tak to prawda - wymieniał
-Aaaaaale że jak ty nie - odsunęłam się lekko
-Tak ,ale nie bój się nic ci nie zrobię , lubię cie jesteś inna i nosisz moje dziecko - tłumaczył
-Lubisz mnie naprawdę to słodkie tez cie lubię - zachichotałam
-Taaa wiem ,w dziewczyny i wasze określenia -zaśmiał się
-Hej co poradzisz - odpowiedziałam wesoło
-No wiem, ale wracając do sprawy co o tym myślisz i jak się z tym czujesz - zapytał niepewnie
-No wiec dziwnie , pod jednym dachem z bandytą ,ale chyba ok puki nic mi nie grozi i jestem bezpieczna myślę że dam radę ,ale tak szczerze to Austin i reszta to twoi ludzie no nie -zapytałam się ciekawa
-Tak - obojętnie odpowiedział
-Niby zemdlałam to przez to ze jeden z nich mnie wystraszył bronią i to wcale mi się nie uroiło -zapytałam
-Nie - westchnął
-Zabije cie ,okłamałeś mnie w tak ważnej rzeczy a ja już myślałam ze coś ze mną nie tak -udałam złą i wściekłą na niego ,rzuciłam się na niego próbując zrobić mu coś ale w efekcie był za silny i go nawet nie ruszyłam z miejsca , zaczęłam się śmiać z naszych zapasów
-Hej rambo bo sobie krzywdę zrobisz - parsknął śmiechem i zaprzestałam próby zrobienia mu czegoś
-Wiec wszystko gra - zapytał ras jeszcze dla pewności
-Tak muszę się z tym oswoić, czy Austin zrobił zakupy - zapytałam zmieniając temat
-A właśnie kazał ci przekazać że nie miał czasu -powiedział
-Spoko ale muszę mu zrobić naleśniki, a nie ma potrzebnych składników - westchnęłam
-To wyśle kogoś po zakupy - odpowiedział obojętnie
-Nie możesz się wysługiwać innymi ,ale chociaż nie ty możesz bo jesteś ich szefem - powiedziałam sarkastycznie
-Właśnie - wyszczerzył się do mnie
-Ale nie dziś kochanie, dziś idziemy po zakupy wstawaj - za ćwierkotałam do niego
-Jest 18 i zaczyna się ściemniać to niebezpieczne - wzdycha
-Przecież będziesz ze mną - mówię to słoto
-Tak ale -nie daje mu dokończyć
-nie marudź spacer dobrze nam zrobi trzeba się dotleniać - mówię wesoło
- dobrze ale pojedziemy samochodem dotleniać będziemy się kiedy indziej - marudzi
-Dobrze - odpowiadam radośnie
-Gdzie chcesz jechać tylko do marketu czy do centrum handlowego - pyta
-Morze centrum jeszcze tam nie byłam -zastanawiam się
-Dobrze to się przebiorę - kieruję się na górę
środa, 20 sierpnia 2014
Wszystko i nic rozdział 17
NO WIĘC PÓŹNO ALE MAM ANGINĘ ZNOWU ALE DAŁAM RADĘ I COŚ NAPISAŁAM
JAK ZWYKLE BŁĘDY ALE JA SIĘ NIE PRZEJEZDNIEJSZE BO ROBIĘ TO BO LUBIE , TAKA PIOSENKA MI SIĘ O USZY OSTATNIO OBIŁA
- dostałaś prace
-Tak zaczynam od jutra
-Wiec wracajmy ,bo pan wkurzony dzwonił już 10 razy -zaśmiał się
-Dobra ,będzie awantura
-Dasz rade jak coś to się rozpłacz
-Dzięki za rade ,ale chyba nawet nie będę musiała udawać
-Będzie dobrze
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do domu
***
Dojechaliśmy dość szybko Austin wysadził mnie przed domem ,bo musiał coś załatwić pożegnał się i pojechał dalej ,a ja stałam i patrzałam jak odjeżdżać po czym westchnęłam i udałam się do drzwi wejściowych zaraz po wejściu usłyszałam jego głos
-Mell
- tak to ja
- gdzieś ty była, czemu mnie rano nie obudziłaś , czemu Austin cie odebrał i dlaczego ja nie mogłem
- a możne tak usiądźmy
-dobra chodź do salonu
Weszliśmy do salonu zajęłam miejsce na kanapie usiadłam bokiem a on usiadł obok , patrzał na mnie czekając na wyjaśnienie
- Wiec słucham
No wiec byłam w szkole nie chciałam cię budzić wiec zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie a w tym czasie Austin wrócił wiec zaproponował mi ze mnie zawiezie jak usłyszał ze chce iść na nagach
- że co chciałaś iść na nogach boże dobrze zrobił ze cie zawiózł ale nie rozumiem.czemu nie mogłem cie odebrać
- bo widzisz byłam dzisiaj u dyrektora dal mi miesiąc na przygotowanie się
- dobrze ale czemu nie mogłem cie odebrać- drążył to pytanie
- bo widzisz taka sytuacja ze byłam zapytać się o prace i ja dostałam zaczynam od jutra proszę nie krzycz - wymruczałam szybko pod nosem pewnie nic z tego nie zrozumiał bo patrzał na mnie jak na idiotkę
- wolnej wyraźnie - poprosił , bożę miałam mu skłamać a że jestem kiepska w tym to mu wszystko powiem
-ale nie będziesz krzyczał ani bil ani nic nie rozwalisz obiecaj - zapytałam z nadzieją
-Ale dlaczego mam to zrobić - zapytał zdziwiony
-Jak ci powiem to się zdenerwujesz -powiedział pod nosem
-Obiecuje ze postaram się nie wybuchnąć zbyt głośno - westchnął niezadowolony
-Dobra , poszłam zapytać się o prace i dostałam zaczynam od jutra - podziałałam szybko ale tak żeby zrozumiał
- ze co kurwa jaka praca ,jak jutro - wstał krzycząc i chodząc po salonie w kulko , to mam przejebane
- potrzebuje pieniędzy na swoje potrzeby a za prace dostane pieniądze to normalne tak to działa - tłumaczyłam jak małemu dziecku
- przecież mogłaś powiedzieć dal bym ci ile byś chciała - krzyknął na co podskoczyłam a z oczu zaczęły wylatywać pierwsze łzy
-Ale ja nie chce twoich pieniędzy umiem sama na siebie zarobić - szlochałam
- ale jest w ciąży jak oni mogli cie przyjąć chyba ze ...nie zrobiłaś tego
- jeśli masz na myśli że nie powiedziałam to tak ale tylko dlatego że chciałam dostać te pracę
- nie będziesz tam pracować , dam ci pieniądze - wyciągnął z kieszeni portfel i wyją dwie karty z pośród kilku dziesięciu i mi podał
- proszę możesz ich używać , wydawać na to co chcesz
- ale ja nie chce nie rozumiesz - płakałam i popchłam jego rękę z kartami
- dlaczego ,dlaczego wolisz pracować ,zrozum jesteś w ciąży nie możesz dźwigać przemęczać się
- ale ja wiem to poradzę sobie sama zawsze sobie radze sama, jestem sama i ...
-Nie jesteś już sama zrozum masz mnie niedługo dziecko , a ja ci tylko chce ułatwić nie będziesz musiała pracować, weź je i korzystaj
-Ale ja mam korzystać , teraz będę musiała iść tam jutro i powiedzieć ze nie mogę pracować bo mi zabraniasz
-Załatwimy to razem
-Wiesz możne to odpowiednia chwila żeby porozmawiać z tobą o tym czym się zajmuje i z skąd mam pieniądze
-W sumie to mnie ciekawiło ale bałam się zapytać w końcu znamy się za krotko
-Wiesz nie wiem czy słyszałaś plotki w szkole
-Coś mi się o bilo o uszy na twój temat że jesteś niebezpieczny ale chyba to nie prawda
-Wiesz tak w sumie
czwartek, 7 sierpnia 2014
Wszystko i nic rozdział 16
(ROZDZIAŁ 16 )
Skierowałam się prosto do sekretariatu , by załatwić swoje sprawy ,rano dyrektor ma czas na takie typu sprawy .
-Dzień dobry ,ja do dyrektora -weszłam do sekretariatu gdzie sekretarka milo mnie powitała
- witaj , możesz wejść nie jest zajęty - uśmiechnęła się miło i wskazała na drzwi , podeszłam i zapukałam po usłyszeniu proszę weszłam
- E czym mogę ci pomóc - dyrektor siedział za swoim biurkiem , przywitałam się i zaczęłam wszystko tłumaczyć , dyrektor słuchał mnie i zrozumiał . Zaczęliśmy ustalać wszystko, dostałam miesiąc na przygotowanie się tydzień wcześniej nauczyciele przygotują dla mnie egzamin próbny . Po napisaniu matury nauczyciele wystawia mi oceny końcowe z tych które uzyskałam i oficjalnie zakończę szkole dzięki czemu nie będę musiała pokazywać się z brzuchem w szkole chociaż i tak przez miesiąc będę korzystać z biblioteki szkolnej więc zauważą u mnie mały brzuszek bo już zaczyna być widać aczkolwiek mi się tak wydaje , będę tez mogła spokojnie przez miesiąc pracować i Justin niczego nie będzie podejrzewać bo niby będę się uczyć , cale szczęście nie muszę zawielę powtarzać bo te książki mam w jednym paluszku , nigdy nie miałam problemy z nauka . Od dziś nie muszę chodzić na zajęcia ale pójdę ostatni raz .
Wreszcie koniec lekcji wychodzę z zatłoczonej szkoły a na parkingu widzę Austina opierającego się o swój samochód . Uśmiecham się i podchodzę do niego
- hej mocno był wkurzony- od razu się pytam wzdychając
- hej nie chcesz wiedzieć -odpowiada
- aż tak źle ,no cóż dam rade w końcu kobiety w ciąży nie uderzy -żartuje
- raczej nie ale uważaj , pakuj książki do samochodu i chodź zapytać o prace za którą Justin cie zabije - otwiera mi drzwi od auta
- ok , oj od razu zabije jak się nie dowie to nic się nie stanie - pakuję ksiąski i zamykam drzwi
- tak ale jak zamierzasz wychodzić z domu , wież ze będzie się pytał gdzie idziesz - kierujemy się powoli w stronę restauracji
- wiem ale przez miesiąc będę powtarzać do matury w szkolnej bibliotece a potem pracować i wracać do domu jak gdyby nigdy nic ,potem będzie trudniej ale coś wymyśle możne ze do jakiejś koleżanki idę albo do centrum handlowego pooglądać rzeczy do dziecka - wzdycham przechodząc przez drogę
- wszystko fajnie ale jak będzie chciał poznać koleżankę albo pójść z tobą do tych sklepów to co zrobisz - pyta
- nie wiem na razie zobaczymy czy mnie przyjmą - Doszliśmy do restauracji gdzie zawsze jest ruch a to oznacza ze będę mogła zarobić na napiwkach . Weszliśmy razem z Austinem, on poszedł do stolika poczekać a ja po zapytaniu przy bufecie zostałam skierowana do szefa , gdzie została przeprowadzona rozmowa dosyć mila oczywiście nie powiedziałam ze jestem w ciąży bo by mnie niej przyleli , szef zgodził się od razu i zaczynam od jutra uzgodniłam ze przygotowuje się do matury i przez miesiąc będę pracować tak ja chciałam a jeśli zostanę dłużej będę mieć więcej zapłacone za nadgodziny z czego się ucieszyłam bo pieniądze są mi potrzebne a moje oszczędności się kończą . Pożegnałam sie z nowym szefem i udałam się do Austina który zajadał się ciastem
- maja tu pusze szarlotki - powiedział z pełną buzią ciasta na co się zaśmiałam
-Wiec milo będzie je podawać gością - usiadłam zadowolona
niedziela, 27 lipca 2014
Wszystko i nic rozdział 15
A więc mam mały problem, bo komputer mi się psuję i wyłącza co 15 minut więc nie mam jak spokojnie pisać coś udało mi się wytworzyć krótko ale co poradzę
- Przecież teraz to twój dom teraz , o co ci chodzi - zapytał
- Nie to nie jest mój dom , i dobrze o tym wiesz , jestem zmęczona - zostawiłam go a sam poszłam na górę spakować się na jutro i położyć gdyby znała go ale jest dla mnie obcy i teraz to.zauważyłam . Fajnie było przez te kilka dni ale za szybko to się dzieję a on tego nie rozumie , mam wrażenie że chce być jedną szczęśliwą rodziną co mnie cieszy ale zapomniał żeby do tego doszło.trzeba się poznać
- Mell śpisz - pojawił się w pokoju kiedy się kładłam
- Właśnie się kładę - odpowiedziałam
- Chcesz coś do picia albo jedzenia - zapytał
- Nie.jest dobrze ,- posłałam mu lekki uśmiech
- Ok , wiesz że jest bardzo wcześnie - zapytał
- Tak ale jestem zmęczona a jutro szkoła , muszę jutro sporo załatwić - westchnień wyszło z moich ust
- wiesz że nie musisz , mogę się tym zająć - powiedział siadają w nogach
- nie ja po prosty potrzebuje zająć się tym sama- prawie krzykłam
- dobrze , jak chcesz , śpi jestem w gabinecie , dobranoc - i wyszedł a ja wreszcie mogłam pogrążyć się w rozmyśleniach . Muszę znaleźć pracę to na pewno nie chce jego pieniędzy , zacznę od jutra może zaraz po szkole będę mogła pracować a Justinowi powiem że uczę się w szkolę , drugą ważną rzeczą jest moja przyspieszona matura jestem dobra w nauczę więc na pewno ją zdam nawet jak bym miała pisać jutro . poproszę dyrektora o najbliższy termin tak będzie najlepiej . On nie musi wiedzieć w końcu to moja sprawa co robię .
Następnego dnia
przebudziłam się wypoczęta , podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam że spałam sama , co oznacza że Justin pewnie nie przyszedł albo zasnął w gabinecie , swoją drogą nigdy tam nie byłam ciekawe co on tam robi bo na pewno się nie uczy . wstałam i poszłam do łazienki aby naszykować się do szkoły miałam jeszcze trochę czasu więc nie muszę się spieszyć. Po wykonaniu wszystkich czynności wzięłam torbę z potrzebnymi rzeczami i zeszłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania i czegoś do szkoły . po kilku nastu minutach delektowałam się już moim jedzeniem . Ktoś wchodzi do domu co spowodowała że przestałam jeść i spojrzałam na wejście do kuchni w którym ukazał mi się Austin dość wesoły jak na tak wczesną porę
-hej Mela jak tam ?- zapytał sadzając na przeciwko i podkradając mi jedną z kanapek które sobie zrobiłam na śniadanie
- hej i tak możesz się poczęstować - powiedziałam sarkastycznie
- dzięki , więc co tam ? - zapytał ponownie wcinając kanapkę
- idę do szkoły a nie wiem gdzie Justin , wczoraj powiedział że idzie do gabinetu i od tamtej pory go nie widziałam - westchnęłam
- pewnie zasnął tam na kanapie często mu się to zdarza, kiedyś go szukaliśmy parę godzin a on jak gdyby nigdy nic wychodzi i pyta się o co chodzi - śmieję się
- łoł , ale nie ma mnie kto do szkoły zawieść ,a nawet jak bym chciała iść sama to nie wiem w którą stronę - wzdycham
- to ja cię zwiozę i tak jeszcze się nie rozebrałam wiec spoko akurat jest odpowiednia godzina bo masz na 8:00 - pyta się
- tak dzięki , w sumie to możemy iść bo jestem gotowa - wstaję z miejsca i sprzątam po sobie
- dobra to chodź
w drodze do szkoły śmialiśmy się z głupot które opowiadał Austin .
- ok jesteśmy , o której mam przyjechać po ciebie ?- pyta się
- nie nie musisz dam radę - odpowiadam szybko
- daj spokoju powrót na nogach zajmie ci godzinę jak nie lepiej - mówi
- no dobrze , kończę o 14 ale chce iść zapytać się o pracę tutaj na przeciwko zejdzie mi chyba z godzinkę wiec o 15 - mówię mu
- dobra to będę o 14 i pójdę z tobą , wiesz że Justinowi to się nie spodoba - mówi poważnie
- wiem ale nie chce jego pieniędzy a sama umiem zarobić na siebie a poza tym mu nic nie powiesz - mówię mu poważnie
- a co będę mieć w zamian - uśmiecha się chytrze
- a co chcesz ?- pełna powaga
- naleśniki - odpowiada
- dobra jak wrócę to ci zrobię , tylko zrób zakupy bo nic nie ma w lodowce , - odpowiadam i chce wysiąść ale mnie powstrzymuje
- co mam powiedzieć Justinowi jak będę chciał po ciebie przyjechać - pyta niepewnie
- że .... sama nie wiem nie chce go okłamywać , powiedź że tak postanowiłam i żeby to uszanował i że wyjaśnię mu jak wrócę - wzdycham bo nawet nie wiem jak mu to w domu wyjaśnię
- dobrze to miłego dnia - odpowiada weselej
- nawzajem pa - uśmiecham się i kieruję do szkoły gdzie muszę załatwić sprawy , słyszę jak odjeżdża z piskiem opon a osoby na parkingu dziwnie się patrzą to na mnie to na ten odjeżdżający samochód .
- Przecież teraz to twój dom teraz , o co ci chodzi - zapytał
- Nie to nie jest mój dom , i dobrze o tym wiesz , jestem zmęczona - zostawiłam go a sam poszłam na górę spakować się na jutro i położyć gdyby znała go ale jest dla mnie obcy i teraz to.zauważyłam . Fajnie było przez te kilka dni ale za szybko to się dzieję a on tego nie rozumie , mam wrażenie że chce być jedną szczęśliwą rodziną co mnie cieszy ale zapomniał żeby do tego doszło.trzeba się poznać
- Mell śpisz - pojawił się w pokoju kiedy się kładłam
- Właśnie się kładę - odpowiedziałam
- Chcesz coś do picia albo jedzenia - zapytał
- Nie.jest dobrze ,- posłałam mu lekki uśmiech
- Ok , wiesz że jest bardzo wcześnie - zapytał
- Tak ale jestem zmęczona a jutro szkoła , muszę jutro sporo załatwić - westchnień wyszło z moich ust
- wiesz że nie musisz , mogę się tym zająć - powiedział siadają w nogach
- nie ja po prosty potrzebuje zająć się tym sama- prawie krzykłam
- dobrze , jak chcesz , śpi jestem w gabinecie , dobranoc - i wyszedł a ja wreszcie mogłam pogrążyć się w rozmyśleniach . Muszę znaleźć pracę to na pewno nie chce jego pieniędzy , zacznę od jutra może zaraz po szkole będę mogła pracować a Justinowi powiem że uczę się w szkolę , drugą ważną rzeczą jest moja przyspieszona matura jestem dobra w nauczę więc na pewno ją zdam nawet jak bym miała pisać jutro . poproszę dyrektora o najbliższy termin tak będzie najlepiej . On nie musi wiedzieć w końcu to moja sprawa co robię .
Następnego dnia
przebudziłam się wypoczęta , podniosłam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam że spałam sama , co oznacza że Justin pewnie nie przyszedł albo zasnął w gabinecie , swoją drogą nigdy tam nie byłam ciekawe co on tam robi bo na pewno się nie uczy . wstałam i poszłam do łazienki aby naszykować się do szkoły miałam jeszcze trochę czasu więc nie muszę się spieszyć. Po wykonaniu wszystkich czynności wzięłam torbę z potrzebnymi rzeczami i zeszłam do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania i czegoś do szkoły . po kilku nastu minutach delektowałam się już moim jedzeniem . Ktoś wchodzi do domu co spowodowała że przestałam jeść i spojrzałam na wejście do kuchni w którym ukazał mi się Austin dość wesoły jak na tak wczesną porę
-hej Mela jak tam ?- zapytał sadzając na przeciwko i podkradając mi jedną z kanapek które sobie zrobiłam na śniadanie
- hej i tak możesz się poczęstować - powiedziałam sarkastycznie
- dzięki , więc co tam ? - zapytał ponownie wcinając kanapkę
- idę do szkoły a nie wiem gdzie Justin , wczoraj powiedział że idzie do gabinetu i od tamtej pory go nie widziałam - westchnęłam
- pewnie zasnął tam na kanapie często mu się to zdarza, kiedyś go szukaliśmy parę godzin a on jak gdyby nigdy nic wychodzi i pyta się o co chodzi - śmieję się
- łoł , ale nie ma mnie kto do szkoły zawieść ,a nawet jak bym chciała iść sama to nie wiem w którą stronę - wzdycham
- to ja cię zwiozę i tak jeszcze się nie rozebrałam wiec spoko akurat jest odpowiednia godzina bo masz na 8:00 - pyta się
- tak dzięki , w sumie to możemy iść bo jestem gotowa - wstaję z miejsca i sprzątam po sobie
- dobra to chodź
w drodze do szkoły śmialiśmy się z głupot które opowiadał Austin .
- ok jesteśmy , o której mam przyjechać po ciebie ?- pyta się
- nie nie musisz dam radę - odpowiadam szybko
- daj spokoju powrót na nogach zajmie ci godzinę jak nie lepiej - mówi
- no dobrze , kończę o 14 ale chce iść zapytać się o pracę tutaj na przeciwko zejdzie mi chyba z godzinkę wiec o 15 - mówię mu
- dobra to będę o 14 i pójdę z tobą , wiesz że Justinowi to się nie spodoba - mówi poważnie
- wiem ale nie chce jego pieniędzy a sama umiem zarobić na siebie a poza tym mu nic nie powiesz - mówię mu poważnie
- a co będę mieć w zamian - uśmiecha się chytrze
- a co chcesz ?- pełna powaga
- naleśniki - odpowiada
- dobra jak wrócę to ci zrobię , tylko zrób zakupy bo nic nie ma w lodowce , - odpowiadam i chce wysiąść ale mnie powstrzymuje
- co mam powiedzieć Justinowi jak będę chciał po ciebie przyjechać - pyta niepewnie
- że .... sama nie wiem nie chce go okłamywać , powiedź że tak postanowiłam i żeby to uszanował i że wyjaśnię mu jak wrócę - wzdycham bo nawet nie wiem jak mu to w domu wyjaśnię
- dobrze to miłego dnia - odpowiada weselej
- nawzajem pa - uśmiecham się i kieruję do szkoły gdzie muszę załatwić sprawy , słyszę jak odjeżdża z piskiem opon a osoby na parkingu dziwnie się patrzą to na mnie to na ten odjeżdżający samochód .
piątek, 25 lipca 2014
info
Rozdział pojawi się do niedzieli
, przepraszam za to ale mam wielki problem osobisty
,a na jego rozwiązanie muszę czekać .
Subskrybuj:
Posty (Atom)