WAŻNE
Blog może zawierać sceny dla dorosłych, wulgaryzmy i inne treści przeznaczone dla osób (+18) Informacja zamieszczona z powodu nowego prawa obowiązującego na Blogger.
czwartek, 9 lipca 2015
czwartek, 5 marca 2015
Miłe zakończenie wieczoru
Tego bym się nie spodziewała przyszedł i to nie sam , a ja wymalowana ale nie ubrana . Oczywiście zauważył że jestem umalowana ja to powiedział "coś ty taka wymalowana " . A ja już miałam nogi z waty i palpitację serca. Jak się okazała jego kolego, to kolega o którym słyszałam, ładny. Oczywiście na moje piękne oczy i pytanie który ma fajkę poczęstował mnie. Radocha :D. Dobrze że nie poszłam zmyć mojego makijaży jak miała w planach.
Teraz pewnie będę myśleć cały czas o tym , kolejna noc na rozmyślaniu co by było gdyby albo a jeśli, jestem taka beznadziejna. Co najważniejsze mój nowy obiekt westchnień znowu wypomniał mi mój wybryk , ale ja wiem że to żart tylko dlatego że zauważyłam że lubi mnie wkurzać. Dziwi mnie jeszcze jeden fakt a mianowicie to że dzwoni do mnie a nie do mojego brata tylko dlatego że chce coś od niego , mój brat ma telefon więc... , najpierw chwila gadania o jakiejś głupocie a potem albo żebym przekazała coś albo dała go do telefonu to trochę dziwne ale ciesze się że mogę usłyszeć jego głos, myślę też że zapamiętał mój numer bo szczerze jest bardzo łatwy i nawet dziecko w przedszkolu by się go nauczyło.
Wasza pogrążona dziś w rozmyśleniach dziewczyna ♥
środa, 4 marca 2015
Dumanie nad swoją przyszłościową karierą , miłością , pasją
No więc siedzę i wcinam orzeszki weny nie mam już od dawna. Sporo problemów obowiązków mam na głowie, nie wiem za co się zabrać. Nie wiem czy jest sens produkować się, niby to moje marzenie o pisaniu ale nie wiem co robić. Zrodził mi się głupi pomysł aby rzucić szkołę, co prawda miała bym czas na pisanie i tak dalej, ale z drogiej strony przecież pisanie nie da mi pieniędzy na utrzymanie. Jednak wciąż staram się żyć marzeniem o bogatym wyjściu za mąż, jeśli uda mi się znaleźć mego księcia będę wdzięczna losowi i bogowi że jednak postanowił moje życie doprowadzić do szczęśliwego zakończenia.
Miałam ostatnio dość dziwny a raczej bardzo dziwny sen, aż nie mogę uwierzyć że takie coś może śnić się ludziom. Nie był o śmierci, nie był też koszmarem, był miłym snem na wiele sposobów.Tak ,był to erotyczny sen więc dziwię się że ja mogę mieć takie sny, ale chyba każdy ma takie sny , a przynajmniej od czasy do czasu powinien je mieć .
Ostatnio mam dość dobre kontakty z bratem i jego kolegą a przynajmniej tak mi się wydaje że mam te dobre kontakty z tym kolegą. Ja zawsze chce dla wszystkich dobrze chodź inni dla mnie nie koniecznie tego chcą, niektórym nie powinno się ufać, innym powierzać swoich tajemnic,życie bywa dla nas bardzo brutalne. Wracając do Tego kolego, lubię go ale ja nie wiem czy on mógł by mnie traktować jak kogoś innego a nie tylko jako siostrę brata , boję się że mogę się sparzyć że on postanowi zażartować z moich uczuć w końcu jest Bad boyem takim o których czyta się np. Danger , Cień-Ashton Irwin czy Revenge oczywiście beż zabijania ludzi ale jednak mają swoje za uszami. Chce właśnie takiego chłopaka, takiego jak z tych wszystkich opowiadań, fanfictionów a on właśnie taki jest. Czuję jak by moja historia od niedawna była przez kogoś pisana, a ja jestem główną bohaterką tego wszystkiego.
Wasza nieogarniająca świata i próbująca przeczytać cały internet ♥
wtorek, 13 stycznia 2015
Rozdział 27 wszystko i nic
Dojechaliśmy na porodówkę w szybkim tempie na całe szczęście bo bule się wzmocniły ,a Justin z tego powodu zaczął panikować jeszcze bardziej . Weszliśmy przez wielkie podwójne drzwi i podeszliśmy do recepcji .
- ona rodzi - powiedział dość głośno i przerażenie Justin
- Bieber mamy zamówioną salę na poród , przepraszam za niego - po mimo bólu powieszałam spokojnie , sala była już dawno za rezerwowana więc nie miałam o co się martwić
- a tak mam , mam pani na dziś termin , proszę Gloria was zaprowadzi a ja wezwę waszego lekarza - powieszała miło recepcjonistka . Usiadła na wózku a Justin zapolacz się kierować do naszej sali . po krótkiej chwili Pielęgniarka pomogła mi się przebrać i ułożyć wygodnie na łóżku kiedy ona podpinała mi różne aparatury
- jak się czujesz - zapytał mnie Justin siedzący wygodnie na kanapie
- dobrze myślałam że biedzie lepiej - odparłam na jego pytanie
- potrzeba ci czegoś - kolejna troska
- nie jest ok , spokojnie dam rade , znosiłam gorszy ból - uśmiecham się smutno
- wiem - odparł krótko podchodząc i siadając na krześle obok chwycił mnie za rękę
-dam radę nie jestem przecież sama - uśmiechnęłam się do niego
-nie jestem tu - odparł a w tym czasie wszedł na sale nasz lekarz
-Witam , jak się pani czuje - zapytał lekarz
- wyjątkowo dobrze znoszę bul - powiedziałam z lekkim grymasem
- dobrze jeśli będzie taka potrzeba damy pani środki znieczulające , na razie poczekamy na częstsze skurczę i myślę że niedługo przywitacie swoje dziecko - uśmiechnął się do nas lekarz po czym wyszedł . Tak jak powieszał skurcze były coraz częstsze a po paru godzinach wreszcie zaczął się poród . Kiedy tylko urodziłam , byłam dumna z siebie że dałam radę a gdy ujrzałam mojego syna byłam jak zahipnotyzowana .
CDN .
- ona rodzi - powiedział dość głośno i przerażenie Justin
- Bieber mamy zamówioną salę na poród , przepraszam za niego - po mimo bólu powieszałam spokojnie , sala była już dawno za rezerwowana więc nie miałam o co się martwić
- a tak mam , mam pani na dziś termin , proszę Gloria was zaprowadzi a ja wezwę waszego lekarza - powieszała miło recepcjonistka . Usiadła na wózku a Justin zapolacz się kierować do naszej sali . po krótkiej chwili Pielęgniarka pomogła mi się przebrać i ułożyć wygodnie na łóżku kiedy ona podpinała mi różne aparatury
- jak się czujesz - zapytał mnie Justin siedzący wygodnie na kanapie
- dobrze myślałam że biedzie lepiej - odparłam na jego pytanie
- potrzeba ci czegoś - kolejna troska
- nie jest ok , spokojnie dam rade , znosiłam gorszy ból - uśmiecham się smutno
- wiem - odparł krótko podchodząc i siadając na krześle obok chwycił mnie za rękę
-dam radę nie jestem przecież sama - uśmiechnęłam się do niego
-nie jestem tu - odparł a w tym czasie wszedł na sale nasz lekarz
-Witam , jak się pani czuje - zapytał lekarz
- wyjątkowo dobrze znoszę bul - powiedziałam z lekkim grymasem
- dobrze jeśli będzie taka potrzeba damy pani środki znieczulające , na razie poczekamy na częstsze skurczę i myślę że niedługo przywitacie swoje dziecko - uśmiechnął się do nas lekarz po czym wyszedł . Tak jak powieszał skurcze były coraz częstsze a po paru godzinach wreszcie zaczął się poród . Kiedy tylko urodziłam , byłam dumna z siebie że dałam radę a gdy ujrzałam mojego syna byłam jak zahipnotyzowana .
CDN .
niedziela, 28 grudnia 2014
wszystko i nic Rozdział 26
- chodźmy już na dół Austin pewnie sobie nie radzi - zaśmiałam się do niego
- tak chodźmy , na później umówiłem nas z lekarzem - powiedział schodząc ze schodów
- kiedy udało ci się to wszystko załatwić - zapytałam zdziwiona tym wszystkim
- mam swoje sposoby - odpowiedział a już po chwili byliśmy w salonie razem z Austinem który bawił się z Sofii na dywanie Justin dołączył do niego a ja udałam się do kuchni w celu przygotowania obiadu dla nich wszystkich . w między czasie uczyłam się do matury , Jutro zadzwonię do dyrektora z prośbą o egzamin jeszcze w tym tygodniu . Nie mam co się uczyć znam wszystkie odpowiedzi , che mieć to za sobą i zając się domem i dzieckiem .
Dzień przed wyznaczoną data porodu
Ten czas szybko zleciał co najgorsze po tym jak poszliśmy do lekarza z Sofii okazało się ze jest poważnie chora i nie da się już nic zrobić . Byłam załam tym Justin wspierał mnie razem z Austinem , oczywiście maturę zdałam na piątkach mimo tego co działo się z Sofii , dwa miesiące temu odeszła do krainy aniołków . Pierwsze dwa tygodnie były dla mnie najgorsze , teraz już jest lepiej staram się wspominać wszystkie spędzone chwilę , była naprawdę kochanym dzieckiem . Justin obecnie mam wolne , siedzi ze mną już tydzień , jak twierdzi w każdej chwili mogę rodzić a on chce być przy mnie , wszystko przez to że naczytał się jakiś głupich książek o porodzie , ogólnie jestem gruba i brzydka wszystko mnie boli a podobno ciąża to najlepszy okres w życiu kobiety gówno prawda na pewno dla mnie taki nie jest , chce mieć to już za sobą . Leże i się nudzę , nic się nie dzieje ale wpadłam na pomysł :
-Justin , wody - krzykłam z salonu do niego
- już ci niosę - odpowiedział spokojnie
- nie , wody - krzykłam znowu
- no wiem słyszałem - wchodzi do salonu z szklanką wody
- wody mi odeszły - wytłumaczyłam a on momentalnie upuścił szklankę na podłogę
- O BOŻE , SPOKOJNIE NAD WSZYSTKIM PANUJĘ , BOŻE BOŻE - zaczął chodzić po salonie trzymając się za głowę
-Justin - zaśmiałam się
- już idę po torbę spokojnie - powtarzał
- Justin , hej żartowałam - śmiał się w niebo głosy z jego reakcji
- CO !!!- krzyknął patrząc na mnie z wytrzeszczonymi oczami
- żartowałam spokojnie jeszcze nie rodzę - zaśmiałam się do niego
- prawie sobie włosy powyrywałem z głowy przez to - powiedział siadając obok mnie
- tak chodźmy , na później umówiłem nas z lekarzem - powiedział schodząc ze schodów
- kiedy udało ci się to wszystko załatwić - zapytałam zdziwiona tym wszystkim
- mam swoje sposoby - odpowiedział a już po chwili byliśmy w salonie razem z Austinem który bawił się z Sofii na dywanie Justin dołączył do niego a ja udałam się do kuchni w celu przygotowania obiadu dla nich wszystkich . w między czasie uczyłam się do matury , Jutro zadzwonię do dyrektora z prośbą o egzamin jeszcze w tym tygodniu . Nie mam co się uczyć znam wszystkie odpowiedzi , che mieć to za sobą i zając się domem i dzieckiem .
Dzień przed wyznaczoną data porodu
Ten czas szybko zleciał co najgorsze po tym jak poszliśmy do lekarza z Sofii okazało się ze jest poważnie chora i nie da się już nic zrobić . Byłam załam tym Justin wspierał mnie razem z Austinem , oczywiście maturę zdałam na piątkach mimo tego co działo się z Sofii , dwa miesiące temu odeszła do krainy aniołków . Pierwsze dwa tygodnie były dla mnie najgorsze , teraz już jest lepiej staram się wspominać wszystkie spędzone chwilę , była naprawdę kochanym dzieckiem . Justin obecnie mam wolne , siedzi ze mną już tydzień , jak twierdzi w każdej chwili mogę rodzić a on chce być przy mnie , wszystko przez to że naczytał się jakiś głupich książek o porodzie , ogólnie jestem gruba i brzydka wszystko mnie boli a podobno ciąża to najlepszy okres w życiu kobiety gówno prawda na pewno dla mnie taki nie jest , chce mieć to już za sobą . Leże i się nudzę , nic się nie dzieje ale wpadłam na pomysł :
-Justin , wody - krzykłam z salonu do niego
- już ci niosę - odpowiedział spokojnie
- nie , wody - krzykłam znowu
- no wiem słyszałem - wchodzi do salonu z szklanką wody
- wody mi odeszły - wytłumaczyłam a on momentalnie upuścił szklankę na podłogę
- O BOŻE , SPOKOJNIE NAD WSZYSTKIM PANUJĘ , BOŻE BOŻE - zaczął chodzić po salonie trzymając się za głowę
-Justin - zaśmiałam się
- już idę po torbę spokojnie - powtarzał
- Justin , hej żartowałam - śmiał się w niebo głosy z jego reakcji
- CO !!!- krzyknął patrząc na mnie z wytrzeszczonymi oczami
- żartowałam spokojnie jeszcze nie rodzę - zaśmiałam się do niego
- prawie sobie włosy powyrywałem z głowy przez to - powiedział siadając obok mnie
- przepraszam , ale nudzę się - chichotałam
- wiem że się nudzisz , ale niestety masz ograniczone możliwości w twoimi stanie - westchną przytulając mnie
- co robimy ?- zapytałam z westchnięciem
- film - powiedział
- ok , i tak nic lepszego nie mam do roboty - westchnęłam
- Już niedługo będziesz za tym tęsknić - zaśmiał się
- nie czemu niby , lubię być zajęta - odpowiadam wesoło
- zobaczymy - uśmiecha się i puszcza film
Wieczorem jak zawsze kolacja a potem Justin pomaga mik się przetransportować do łazienki , biorę kąpiel potem on i idziemy spać .
noc 01:50
Obudziły mnie bule brzucha , nim się spostrzegłam prześcieradło było mokre . Bule były znośne więc to tylko mogło oznaczać że zaczęłam rodzić ale w ogóle się tym nie przejęłam , ubrałam się naszykowałam torbę którą mam już dawno spakowaną , na spokojnie podchodzę do słodko śpiącego Justina i go budzę
- Justin - szturcham go lekko ale nic
- Justin - trochę głośniej
- mhmmm...- odpowiada
- Już czas - mówię do niego spokojnie
- tak tak jeszcze pięć minut - odzywa się obracając plecami do mnie
- ok , idę do Austina on mnie zawiezie na porodówkę - mówię poważnie
- co ?- podnosi się zaspany
- rodzę - mówię wskazując na brzuch
- kurwa - wyskakuje z łóżka jak oparzony i zaczyna się miotać po pokoju
- Justin - mowie spokojnie
- krzesełko - wskazuje na naszykowane ubrania
- dzięki - uśmiecha się i szubko ubiera
- Już , bo trochę mnie boli - wołam do niego
- nie już jestem możemy jechać , masz wszystko - star się być opanowany ale widzę że kiepsko mu to wychodzi
- tak , weź torbę i możemy jechać - wychodzimy z pokoju i kierujemy się na dół prosto do samochodu
OBECNIE TO CO DODAJĘ JEST NAPISANE W TYM SAMYM MOMENCIE , SKOŃCZYŁY MI SIĘ ROZDZIAŁY DO PRZODU , ZA NIEDŁUGO KONIEC TYCH WYPOCIN JESZCZE PARĘ ROZDZIAŁÓW I PEWNIE TO ZAKOŃCZĘ . DZIĘKUJĘ JEŚLI KTOŚ TO CZYTA ♥ DO NASTĘPNYCH WYPOCIN :D
środa, 24 grudnia 2014
Świąteczne Życzenia
No więc kochani moi życzę wam :
♥♥♥
Nadziei – by nie opuszczała,
radości – by rozweselała,
miłości – by obrodziła,
dobroci – by zawsze była
i czego jeszcze sobie zapragniecie
♥♥♥
niedziela, 21 grudnia 2014
Wszystko i nic rozdział 25
Mell rano
Wstałam dość wcześnie Sofii i Justin spali więc zeszłam na duł robić sobie i wszystkim
sama zjadłam w kuchni zaniosłam również tace z jedzeniem dla Austina który już nie spał i bawił się swoim telefonem w łóżku
-hej pomyślałam że jesteś głodny - uśmiechałam się promiennie do niego wchodząc
-hej wow nie musiałaś sam sobie bym zrobił - przyjął od mnie tace
- wiem , ale chciałam , życzę smacznego - po tych słowach wyszłam i zeszłam do kuchni po butelkę i śniadanie Justina . Wczoraj strasznie się o niego martwiłam kiedy wrócił wieczorem cały we krwi i siniakach aż się po płakałam .
Weszłam po cichu do pokoju gdzie spali . Justin nawet wczoraj się nie wykapał i nie przemył ran . Postawiła tacę na stoliku nocnym i poszłam do łazienki namoczyłam mały ręcznik wodą i wróciłam do niego usiadłam na skraju łóżka tuż obok niego i lekko tak żeby go nie obudzić zaczęłam wycierać resztki zaschniętej krwi . Właśnie kończyłam
-nie musiałaś tego robić - odezwał do mnie
- wiem ale chciałam - uśmiechnęłam się do niego kiedy patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami
- zrobiłam ci śniadanie - powiozłam biorąc tacę ze stolika nocnego
ten opar się o zagłówek łózka jęcząc lekko z bólu ale starał się tego nie okazywać podałam mu tace a on popatrzał się na mnie dziwnie
- to dla mnie - podniósł butelkę Sofii na co się zaśmiałam
- niee zapomniałam ją wziąć - wzięłam od niego butelkę
zaczął jeść swoje śniadanie a ja poszłam do obudzonej już Sofii wzięłam ją na ręce i udałam się obok Justina usiadłam wygodzie oparłam się o zagłówek łóżka i zaczęłam karmić mała
- chcesz - zapytał się mnie przystawiając mi kawałek jabłka pokrojonego otworzyłam buzię włożył mi jabłko a w tym czasie drzwi się otworzyły i wszedł Austin
- puka się - warknął Justin za co go spiorunowałam wzrokiem
- sorry , śmiesznie wyglądaliście jak tu weszłem - zaśmiał się sadzając na łózko i podjadając Justinowi tosty
- ej to moje śniadanie - krzyknął jak dziecko pięcioletnie
- no wiem , ale moje mi nie wystarczyło bo Mell robi za dobre tosty - zaśmiał się Austin- masz za dobrze ,Mell cię rozpieści jeśli za każdym razem kiedy wrócisz poobijany do domu a rano będziesz dostawał śniadanie do łózka , chociaż jutro też bym chciał dostać śniadanko takie jak dzisiaj ,dzięki było pyszne Mell - Wyszczerzył się Austin do mnie
- wczoraj nie było tak milo jak dzisiaj prawie spałem na kanapie , Mell zrobiła ci śniadanie do łózka - burkną
- co , i tak zrobiła - austin się zaśmiał
- -Mell czekała na mnie , a jak wróciłem to mieliśmy wymianę zdań -spojrzał na mnie a moja twarz była w grymasie na to wspomnienie - i zagroziła ze jak nie powiem co się stało to śpię na kanapie - wydusił na co Austin się wybuchnął śmiechem
- o stary współczuję ta kanapa jest bardzo nie wygodna - zrobił skwaszoną minę
- a tak a propos po co przyszłeś - zapytał go
- a dziś nie musisz przychodzić , i ja też nie idę nic się nie dzieję wiec powieszałem chłopakom żeby dzwonili w razie czego - powieszał radośnie
- czyli obiad zrobię ja a wy zajmiecie się Sofii i będę mieć chwilę żeby się pouczyć - wtrąciłam się
-ale ...- zaczeli równo
- ale bez dyskusji , a ty w szczególności - wskazałam na Justina - wiesz za co - dodałam
- wiem i przeprasza - westchnął wstając
- idę się wykąpać i ubrać - powiedział wchodząc do łaziki zostawiając mnie z Austinem
- mogę ja potrzymać - wypalił lekko zawstydzony Austin
- jasne tylko uważaj przed chwilą jadła - zaśmiałam się podając ją jemu
wziął ją nie pewnie i oboje się w siebie wpatrywali . Austin się spiął kiedy mała zaczęła dotykać jego twarzy rączkami a potem chichotać
- o jak słodko gdyby to inni widzieli - z łazienki wyszedł Justin
- miałeś się kąpać - Austin powieszał naburmuszony ale nadal bawił mała
- nie wziąłem cuchów i chyba dobrze się stało - zaśmiał się
- dostałeś wczoraj wpiernicz - wypalił Austin
- odwal się - burknął
Razem z Austinem a głowie Austin ubraliśmy mała ,Austin chciał się nauczyć opieki nad nią bo jak twierdził nigdy nie wiadomo czy nie wykorzystamy go jako niańki do naszych dzieci na co się zaśmialiśmy
- na razie jest ich dwoje z czego jedno w drodze - pogłaskałam mój brzuch - chce żeby to był chłopczyk ale oczywiście przed wszystkim zdrowe dziecko - powieszałam do niego
- Rozumiem - odpowiedział podnosząc ubrana mała
- potem chcę jeszcze córkę , myślisz że Justin się zgodzi , oczywiście Sofia już nią jest ale ... - nie dokończyłam
- zrobimy sobie córkę tylko urodź najpierw mi tego syna - w drzwiach łazienki stał Justin z miną nie do opisania
-to my idziemy , - Austin szybko wyszedł z mała
- słyszałeś - zapytałam ja idiotka i spaliłam buraka
- to o dzieciach czy to czy się zgodzę - podszedł bliżej -jasne że tak , i powiem ci że jeśli to będzie chłopak - dotknął brzucha - to całe miasto będzie pić za jego zdrowie a ja córka
to wzmocnię obronę żeby żaden chłopak do niej się nie dostał -wyszeptał a ja nie mogła opanować szczęścia
- a jak bliźniaki ?- zapytałam
- to mam przejebana - zaśmiał się
- myślę ze z trójką byśmy nie dali rady - powiedziałam
- też tak uważam - przytaknął mi
Wstałam dość wcześnie Sofii i Justin spali więc zeszłam na duł robić sobie i wszystkim
sama zjadłam w kuchni zaniosłam również tace z jedzeniem dla Austina który już nie spał i bawił się swoim telefonem w łóżku
-hej pomyślałam że jesteś głodny - uśmiechałam się promiennie do niego wchodząc
-hej wow nie musiałaś sam sobie bym zrobił - przyjął od mnie tace
- wiem , ale chciałam , życzę smacznego - po tych słowach wyszłam i zeszłam do kuchni po butelkę i śniadanie Justina . Wczoraj strasznie się o niego martwiłam kiedy wrócił wieczorem cały we krwi i siniakach aż się po płakałam .
Weszłam po cichu do pokoju gdzie spali . Justin nawet wczoraj się nie wykapał i nie przemył ran . Postawiła tacę na stoliku nocnym i poszłam do łazienki namoczyłam mały ręcznik wodą i wróciłam do niego usiadłam na skraju łóżka tuż obok niego i lekko tak żeby go nie obudzić zaczęłam wycierać resztki zaschniętej krwi . Właśnie kończyłam
-nie musiałaś tego robić - odezwał do mnie
- wiem ale chciałam - uśmiechnęłam się do niego kiedy patrzył na mnie swoimi pięknymi oczami
- zrobiłam ci śniadanie - powiozłam biorąc tacę ze stolika nocnego
ten opar się o zagłówek łózka jęcząc lekko z bólu ale starał się tego nie okazywać podałam mu tace a on popatrzał się na mnie dziwnie
- to dla mnie - podniósł butelkę Sofii na co się zaśmiałam
- niee zapomniałam ją wziąć - wzięłam od niego butelkę
zaczął jeść swoje śniadanie a ja poszłam do obudzonej już Sofii wzięłam ją na ręce i udałam się obok Justina usiadłam wygodzie oparłam się o zagłówek łóżka i zaczęłam karmić mała
- chcesz - zapytał się mnie przystawiając mi kawałek jabłka pokrojonego otworzyłam buzię włożył mi jabłko a w tym czasie drzwi się otworzyły i wszedł Austin
- puka się - warknął Justin za co go spiorunowałam wzrokiem
- sorry , śmiesznie wyglądaliście jak tu weszłem - zaśmiał się sadzając na łózko i podjadając Justinowi tosty
- ej to moje śniadanie - krzyknął jak dziecko pięcioletnie
- no wiem , ale moje mi nie wystarczyło bo Mell robi za dobre tosty - zaśmiał się Austin- masz za dobrze ,Mell cię rozpieści jeśli za każdym razem kiedy wrócisz poobijany do domu a rano będziesz dostawał śniadanie do łózka , chociaż jutro też bym chciał dostać śniadanko takie jak dzisiaj ,dzięki było pyszne Mell - Wyszczerzył się Austin do mnie
- wczoraj nie było tak milo jak dzisiaj prawie spałem na kanapie , Mell zrobiła ci śniadanie do łózka - burkną
- co , i tak zrobiła - austin się zaśmiał
- -Mell czekała na mnie , a jak wróciłem to mieliśmy wymianę zdań -spojrzał na mnie a moja twarz była w grymasie na to wspomnienie - i zagroziła ze jak nie powiem co się stało to śpię na kanapie - wydusił na co Austin się wybuchnął śmiechem
- o stary współczuję ta kanapa jest bardzo nie wygodna - zrobił skwaszoną minę
- a tak a propos po co przyszłeś - zapytał go
- a dziś nie musisz przychodzić , i ja też nie idę nic się nie dzieję wiec powieszałem chłopakom żeby dzwonili w razie czego - powieszał radośnie
- czyli obiad zrobię ja a wy zajmiecie się Sofii i będę mieć chwilę żeby się pouczyć - wtrąciłam się
-ale ...- zaczeli równo
- ale bez dyskusji , a ty w szczególności - wskazałam na Justina - wiesz za co - dodałam
- wiem i przeprasza - westchnął wstając
- idę się wykąpać i ubrać - powiedział wchodząc do łaziki zostawiając mnie z Austinem
- mogę ja potrzymać - wypalił lekko zawstydzony Austin
- jasne tylko uważaj przed chwilą jadła - zaśmiałam się podając ją jemu
wziął ją nie pewnie i oboje się w siebie wpatrywali . Austin się spiął kiedy mała zaczęła dotykać jego twarzy rączkami a potem chichotać
- o jak słodko gdyby to inni widzieli - z łazienki wyszedł Justin
- miałeś się kąpać - Austin powieszał naburmuszony ale nadal bawił mała
- nie wziąłem cuchów i chyba dobrze się stało - zaśmiał się
- dostałeś wczoraj wpiernicz - wypalił Austin
- odwal się - burknął
Razem z Austinem a głowie Austin ubraliśmy mała ,Austin chciał się nauczyć opieki nad nią bo jak twierdził nigdy nie wiadomo czy nie wykorzystamy go jako niańki do naszych dzieci na co się zaśmialiśmy
- na razie jest ich dwoje z czego jedno w drodze - pogłaskałam mój brzuch - chce żeby to był chłopczyk ale oczywiście przed wszystkim zdrowe dziecko - powieszałam do niego
- Rozumiem - odpowiedział podnosząc ubrana mała
- potem chcę jeszcze córkę , myślisz że Justin się zgodzi , oczywiście Sofia już nią jest ale ... - nie dokończyłam
- zrobimy sobie córkę tylko urodź najpierw mi tego syna - w drzwiach łazienki stał Justin z miną nie do opisania
-to my idziemy , - Austin szybko wyszedł z mała
- słyszałeś - zapytałam ja idiotka i spaliłam buraka
- to o dzieciach czy to czy się zgodzę - podszedł bliżej -jasne że tak , i powiem ci że jeśli to będzie chłopak - dotknął brzucha - to całe miasto będzie pić za jego zdrowie a ja córka
to wzmocnię obronę żeby żaden chłopak do niej się nie dostał -wyszeptał a ja nie mogła opanować szczęścia
- a jak bliźniaki ?- zapytałam
- to mam przejebana - zaśmiał się
- myślę ze z trójką byśmy nie dali rady - powiedziałam
- też tak uważam - przytaknął mi
sobota, 20 grudnia 2014
Wszystko i nic rozdział 24
Melka siedzi zapłakana z Sofią przy kuchennej wysepce wpatrując się tępo w wejście w którym w końcu zobaczyła mnie
- Mel - wyszeptałem
- dzwoniłam - powiedziała szlochając
- telefon mi się rozładował - powiedziałem podchodząc do niej ale dała mi znak żebym tego nie robił
- co Ci się stało w twarz - zapytała ale pewnie wiedziała
- Mell to nie jest odpowiednia chwila na taką rozmowę - powiedziałem błagalnie
- dobrze skoro tak uważasz , ja uważam że to jest dobra chwila żeby ci powiedzieć że śpisz na kanapie - powieszała głośniej tuląc mała
- cooo , przecież wiesz co robiłem- wręcz krzykłem
- albo mi powiesz co się stało albo kanapa - postawiła warunek
- byłem odzyskać pieniądze od bliźniaków i się trochę poszturchaliśmy - powiedziałem jej bo nie che spać na kanapie
- trochę , wyglądasz jak by cię zmasakrowali - westchnęła
- bywało gorzej , nie możesz się tym martwić - podeszłem do niej
- jak mam się nie martwić jak ojciec moich dzieci , nie daje znaku życia i wraca pobity - z jej oczu na nowo poleciały łzy które szybko otarłem
- przepraszam , chodźmy spać jestem wykończony ty pewnie też - uśmiechłem się
-Sofii dała mi w kość cały dzień marudziła i nie chachała spać po południu - szliśmy do sypialni
- przykro mi , jutro możemy pójść po południu do lekarza na badania kontrolne z Sofii , mam też papiery które trzeba podpisać - powiedziałem kładąc się koło niej
- rano podpiszę , a czy na pewno masz czas iść z nami o lekarza - zapytała ziewając i wtulając się we mnie
- tak dziś skończyliśmy pracę więc raczej nie będę im tak mocno potrzebny - zaśmiałem się
- ostatnio jest spokój i już tak zostanie - powiedziałem do niej całując ją w czoło
- cieszę się , w nocy ty wstajesz do Sofii - powieszała sennie
- czemu - udałem obrażonego
- kara musi być - powiedziała a już po chwili pogrążyła się w śnie
sam zasnąłem po chwili, ale nie było dane mi spać długo bo Sofii zaczekała płakać
spojrzałem na zegarek, pięknie 1 w nocy wstałem zaspany
- no chicho już idę , nic ci ni będzie - mówiłem spokojnie do niej
wziąłem ją na ręce i zacząłem kołysać aż się uspokoiła i zasnęła dzięki czemu ja mogłem powrócić do mojego snu .
- Mel - wyszeptałem
- dzwoniłam - powiedziała szlochając
- telefon mi się rozładował - powiedziałem podchodząc do niej ale dała mi znak żebym tego nie robił
- co Ci się stało w twarz - zapytała ale pewnie wiedziała
- Mell to nie jest odpowiednia chwila na taką rozmowę - powiedziałem błagalnie
- dobrze skoro tak uważasz , ja uważam że to jest dobra chwila żeby ci powiedzieć że śpisz na kanapie - powieszała głośniej tuląc mała
- cooo , przecież wiesz co robiłem- wręcz krzykłem
- albo mi powiesz co się stało albo kanapa - postawiła warunek
- byłem odzyskać pieniądze od bliźniaków i się trochę poszturchaliśmy - powiedziałem jej bo nie che spać na kanapie
- trochę , wyglądasz jak by cię zmasakrowali - westchnęła
- bywało gorzej , nie możesz się tym martwić - podeszłem do niej
- jak mam się nie martwić jak ojciec moich dzieci , nie daje znaku życia i wraca pobity - z jej oczu na nowo poleciały łzy które szybko otarłem
- przepraszam , chodźmy spać jestem wykończony ty pewnie też - uśmiechłem się
-Sofii dała mi w kość cały dzień marudziła i nie chachała spać po południu - szliśmy do sypialni
- przykro mi , jutro możemy pójść po południu do lekarza na badania kontrolne z Sofii , mam też papiery które trzeba podpisać - powiedziałem kładąc się koło niej
- rano podpiszę , a czy na pewno masz czas iść z nami o lekarza - zapytała ziewając i wtulając się we mnie
- tak dziś skończyliśmy pracę więc raczej nie będę im tak mocno potrzebny - zaśmiałem się
- ostatnio jest spokój i już tak zostanie - powiedziałem do niej całując ją w czoło
- cieszę się , w nocy ty wstajesz do Sofii - powieszała sennie
- czemu - udałem obrażonego
- kara musi być - powiedziała a już po chwili pogrążyła się w śnie
sam zasnąłem po chwili, ale nie było dane mi spać długo bo Sofii zaczekała płakać
spojrzałem na zegarek, pięknie 1 w nocy wstałem zaspany
- no chicho już idę , nic ci ni będzie - mówiłem spokojnie do niej
wziąłem ją na ręce i zacząłem kołysać aż się uspokoiła i zasnęła dzięki czemu ja mogłem powrócić do mojego snu .
wtorek, 16 grudnia 2014
ODSKOCZNIA
NO WIĘC ODSKOCZNIA DAWNO TEGO NIE ROBIŁAM MAM NADZIEJĘ ŻE WAM SIĘ SPODOBA TAKA PRZE ŚWIĘTAMI NIESPODZIANKA , POZDRAWIAM I WESOŁYCH ŚWIĄT ♥
HMMM
Zacznijmy od tego że moja przygoda nie będzie szczęśliwa , Ale i też nie będzie tragiczna spokojnie . Opowiem wam historie ale nie będę zaczynać od słów "Dawno dawno temu ..." nie zaczniemy od tego ...
Kolejne dni mijały a ja byłam sama jak palec , jak to się stało , a więc wypadek moi rodzice zginęli wraz z młodszą siostrą jakiś rok temu a ja byłam sama w domku w którym mieszkaliśmy . Nie byliśmy bogaci ale rodzice starali się nam zapewnić wszystko co najlepsze . Ale co mogę teraz począć bez nich hmm nic . Rzuciłam szkole bp i tak byłam tam pośmiewiskiem a że nikt się tym nie zainteresował to z korzyścią dla mnie . Zazwyczaj całe dnie przesypiam w łóżku a w nocy spaceruje po mieście i odkrywam to nowe zakamarki i miejsca do schowania się . Ale przecież ta historia miała nie być tylko smutnym opowiadaniem o moim życiu , jak każda historia musi być trochę zwariowana i niedorzeczna na swój sposób , a więc słuchajcie dalej no więc rok od śmierci i mojego jak by załamania się , za dwa miesiące powinnam kończyć szkole właśnie powinnam ale rzuciłam tak jak się rzuca palenie . kolejny wieczór kolejne zmarnowanie mojego czasu na blachą rzecz ale czy na pewno może tym razem zdarzy się coś dzięki czemu nie będę musiała być już sama na tym świecie , może zdarzy się coś co pozwoli mi na dołączenie do rodziny . zmierzam środkiem ulicy jak co wieczór ciemno wszędzie migające lampy , a ja pośród ich zmierzam tak naprawdę do nikond , ale nie tej nocy nie w tej chwili , kiedy zdarzyło się to na co możliwe że czekałam od śmierci rodziny , to była chwila a ja głupia znalazłam się w tej chwili , co ciekawe pamiętam mojego oprawce pamiętam i to dokładnie ale nie będę go opisywać napisze tylko że bóg nie poskąpił mu urody . Co dziwne kiedy tylko te katorgi się zakończyły a ja zostałam odwieziona przez niego do domu , oczywiście wcześniej dał mi do zrozumienia że jeśli pójdę z tym na policję to nie skończy się to za dobrze dla mnie . Powiedział że się odezwie , ale szczerzę nie chciałam tego zachowywał się tak jak by się nic nie stało a stało się zgwałcił mnie , co zabawne na drugi dzień dowiedziałam się ze najgroźniejszy przywódca gangu tego miasta wrócił w ten sam dzień w którym zostałam zgwałcona a żeby było śmieszniej był nim on ale nasza władza nic z tym nie zrobi bo oczywiście miał ich wszystkich w rękawie . Po tym wszystkim ograniczyłam moje wychodzenie nocami , dałam sobie 2 tygodnie wolnego każdemu się przyda odpoczynek zwłaszcza po takich traumach , tata zawsze powtarzał że jestem twarda więc tym razem postanowiłam się nie załamywać tym a iść z głową do góry bo co może mnie bardziej dobić już nic nic mi nie zostało . Te dwa tygodnie zleciały szybko , pewnie się zastanawiacie skąd mam pieniądze i skąd biorę jedzenie to proste kwestia pieniędzy hmm rodzicie założyli mi fundusz powierniczy i dostałam pieniądze od miasta za to że osierocili dziecko , więc wpłaciłam je na lokatę i żyje z odsetek jakie urosną przez miesiąc a że mi do szczęścia wiele nie potrzeba to starcza mi na przetrwanie , kwiecista jedzenia mamy 21 wiek jedzenie dowożą do domów nawet z marketów . Wiec lećmy dalej te dwa tygodnie zleciały szybko , cisza spokój , leże śpię oglądam telewizje , już prawię o tym wszystkim zapomniałam przynajmniej mam takie wrażenie . Dziś jest dzień kiedy zamierzam odwiedzić moją koleżankę , ciekawi o kogo chodzi powiem wam mam namyśli ulice oświetlona migającymi lampami tak stęskniłam się za tym widokiem mam tylko na dzieje że nikt mi nie przeszkodzi w pogawędce a z nią . jak zwykle określona godzina i wyjście do niej do koleżanki jedynej która mnie wychucha i nikomu nic nie powie , zmierzam w dół ulicy rozglądam się myślę o wszystkim , a w szczególności że ktoś cały czas idzie i myśli ze ja o ty mnie wiem ale jestem twarda i nie daje tego po sobie poznać , dochodzę do rozdroża i jak zwykle pojawia się pytanie którą droga pójść żeby było łatwiej ale nie decyduje się na żadną z nich a jedynie odwracam się na pięcie i idę z powrotem do domu gdzie nie czaka na mnie nikt . mój tajemniczy szpieg chodzi za mną już dobry miesiąc od pierwszego wyjścia czasami mam ochotę się zatrzymać i powiedzieć że go widzę , ale nie robię tego bo po co na co jest dobrze jak jest . Zleciał czas w naszym mieście zrobiło się na nowo niebezpiecznie dzięki niemu ale co z tego , a właśnie z tego że na mojej drodze pojawił się problem i to nie mały mam za sobą śmierć rodziny gwałt i szpiega no i jeszcze jeden mały problem chyba zaszłam w ciąże ale sąd mogę to wiedzieć przecież nie zrobiłam testu a mój oprawca nie był by chyba taki głupi , no chyba że miał taki zamiar ale kto to może wiedzieć . Kolejny miesiąc a ja żyję w tej samej niewiedzy z moimi problemami i szpiegiem . Te same czynności , rutyna to chyba moje drugie imię jeśli można to tak nazwać . Trzeci miesiąc można powiedzieć że coś zmienia ale czy na pewno , kupienie testu to na pewno ale czemu go nie zrobiłam tego nie wiem , strach może ale może też świadomość że za kolejne kilka miesięcy będę miała dla kogo żyć , funkcjonować , Czwarty miesiąc to zmienia wszystko , przytyłam to na pewno już nie jestem tak wychudnięta a na pewno nie mam już płaskiego brzucha a lekko zaokrąglony nawet bardziej niż trochę , ale test jak leżał na półce tak nadal tam leży , Piąty miesiąc tak piąty i ta pewność , pewność bo zrobiłam test który wręcz natychmiast pokazał mi prawdę o tym że jest we mnie dziecko mojego oprawcy , życie jest ciężkie może macie mnie za psychopatkę bo mam dość spory dystans do tego co się dzieje ze mną ale jest mi tak dobrze . Zastanawiam się tylko czy mój szpieg zauważył zmianę wie mnie . Dziś zamierzam mu ją ukazać ubierając się dość obciśle , może to coś zmieni w moim .życiu . Spacer z nim to rutyna chociaż nie idzie my kolo siebie i nie rozmawiamy to mam pewność że wiemy o sobie nawzajem . Dziś coś się zmieniło , widział mnie i ja jego widziałam jego minę i to że dziś za mną nie będzie szedł . Mój spacer można by było zaliczyć do udanych gdyby nie fakt że w domu czekała mnie niespodzianka w postaci nie zgadniecie , tak dokładnie mój gwałciciel siedział na mojej kanapie , czy byłam zaskoczona o tak ale zaskoczenie znikło tak szybko jak to że nie robiąc z tego nic bo inni zaczeli by wrzeszczeć czy coś tam ja po prost ściągałam buty odłożyłam klucze i poszłam do kuchni zrobić herbaty , siedział nic się nie ruszył z miejsca , zdążyłam zrobić herbatę i wrócić do salonu zajęłam jak zawsze moje miejsce i włączyłam telewizję czekając na mój serial , Siedziałam koło niego , chyba myślał i to dość intensywnie , bo nawet nie mrugnął , byłam zapatrzona w mój serial który właśnie się rozpoczynał kiedy od tak ekran zrobił się czarny a ja jękłam z niezadowolenia , wiedziałam co się stało zaraz się odezwie a jaj nie miałam żadnej dobrej odpowiedzi przygotowanej na tą chwilę . Pozostało ki czekać i zastanawiać się o co zapyta
więc
Keila
co
mam na imię Keila
Justin
wiem
domyślam się , więc
powiedz w prost o co chodzi
hmm o ciąże
słabo o niej wiem ale trwa 9 miesięcy a potem dziecko
wiem ale chodzi mi o ciebie i ciąże
5 miesiąc
Już
dopiero
jak
ty mi to powiedz przecież to ty
no ja ale w dziewczyny macie tabletki na takie coś
to prawda ale ja ich nie używałam , przykro mi
trudno , za późno mogłem wcześniej się odezwać
nie musiałeś , kto normalny by się odzywał
ja , poza tym pilnowałem cię kto wie co mogłaś zrobić
nic , twój szpieg wyglądał na zdziwionego dziś zazwyczaj jest bardziej ostrożny i skupiony
wiedziałaś
od początku nie umiał się kamuflować
cały Tino
lepiej dla mnie
czemu
przez kilka miesięcy nie byłam sama
jak to
normalnie , takie życie
pełne wrażeń , pakuj się
po co
zabieram cię
gdzie
daleko , do mnie , pomyślimy
ale nad czym
nad tym
a mój serial
u mnie
ok
I niby nic takiego nie za długa rozmowa prosta nie składająca się z wielu pytań a ja mu zaufałam chociaż wiedziałam kim jest i do czego jest zdolny , poszłam z nim . I nawet wszystko było dobrze do momentu kiedy od tak siedziałam u niego zadomowiona , bo w końcu miesiąc jestem w jego domu wpada dwóch taki , twierdzą że Justin im kazał mnie zabrać ale to nie prawda porwanie kto by się spodziewał a no ja , to nie był by jego świat gdyby takie rzeczy się nie działy , ale najważniejsze że uratował mnie , przez kilka dni nawet sam siedział ze mną w domu . Kiedy zniżał się termin przyjścia dziecka byłam spokojna ale nie którym odbijało i to na maksa . On miał wszystko gotowe , ułożył plan jak to ma wyglądać a ja tylko przytakiwałam . Zaraz po porwaniu zawisu mnie do lekarza żeby mnie przebadali na wszystkie możliwe sposoby , sprawdzili co z dzieckiem . Wtedy był spokojniejszy A dziś kiedy wypada termin porodu ja czuje się świetnie ale On on co chwila pyta się czy wszystko w porządku i czy nic mi nie trzeba . Mam tego już dosyć , zaraz po porodzie chce się ożenić tak postanowił a ja mimo sprzeciwów nie mam nic do gadania , kupił już nawet nowy dom oczywiście ja go wybrałam , nie zrobiłam bym tego gdyby nie jego szantaż ale ten fakt ominę , Powoli zaczynam się na niego otwierać a on też jest całkiem inny niż wszyscy gadali , może jest kim jest ale najważniejsze że już mnie więcej nie skrzywdzi . Wreszcie oczekiwanie skurcze panika lekko moja , a jego bezcenna , chwila moment i jesteśmy w szpitalu , ja zaczynam rodzić a Justin mnie wspiera jest dziecko , chłopczyk , dumny tata przecina pępowinę ale za raz potem zemdlał . Pielęgniarki go cucą a ja ciesze się dzieckiem , cieszę się od bardzo dawna jednak spotkało mnie coś w życiu dobrego musiałem wiele wycierpieć ale nareszcie coś otrzymałam od życia . Kto by pomyślał że tak może się to skończyć , jestem szczęśliwą matką mężatką mam piękny dom i zwariowanego męża , cuda się zdarzają . Wierzcie lub nie ale jestem szczęśliwa od kilku lat z nimi , tworzymy świetną rodzinę taką jak z obrazka .
THE END
niedziela, 14 grudnia 2014
Wszystko i nic rozdział 23
- ale ja ci pomogę tylko chodzi o to że trzeba załatwić formalności
- a możesz się tym zająć ?
- tak pogadam dzisiaj z ludźmi od tego i wieczorem powinno być już wszystko gotowe do podpisu
- jak damy jej na imię i nazwisko
- Sofia Jena Bieber
- ładnie podoba mi się
- a może mam załatwić też coś innego?
- niby co ?
- nie chcesz być panią Bieber
-Justin , a nie myślisz że to za szybko
-nie i tak już mamy dwójkę dzieci szybciej niż się spodziewałem
-ja też
- poradzisz sobie czy ci jeszcze pomóc
- weź ją a ja posprzątam
- ok ,czekam w pokoju
Owinięte dziecko leżało na łóżku a ja wpatrywałem się w nie i zastanawiałem czy jestem na to gotowy , ale z drugiej strony niedługo będzie ich dwójka a nawet jak bym chciał oddać małą to Mell się nie zgodzi zacznie krzyczeć albo co najgorsze ucieknie
- nad czym myślisz - nagle obok pojawiła się obok z ciuchami dla małej
- nad niczym - odsunąłem się i przyglądałem jak ją ubiera
- będę już jechał , jak coś się stanie to dzwoń - pocałowałem ją w policzek
- ok ,a Justin o której wrócisz - zapytała za czym zdążyłem wyjść
- nie wiem a co
- nie nic uważaj na siebie
-ok myślę że najpóźniej o 20
Wyszedłem zostawiając je same w domu , miałem ogromne poczucie winy ale ma sporo pracy . Dojechałem do siedziby i już w drzwiach usłyszałem kłótnie
- co jest kurwa - ryknąłem do nich
- jak zwykle spieprzyli robotę - odezwał się Austin
- jaką - zapytałem zirytowany
- mieli odebrać kasę od bliźniaków Step , a że ich nie było w domu to wrócili z powrotem - powiedział wkurwiony
- dobra ja się tym zajmę , dawno nie miałem okazji być w terenie - powiadałem
- dobra jak chcesz ale najpierw musimy dokończyć papierki - skierował się na górę do naszego pokoju a ja zaraz za nim
Siedzieliśmy do wieczora z tymi głupimi papierami , a miałem wrócić najpóźniej o 20 , głupie papiery ale jeśli byśmy nie sprawdzali ich kto wie co by się mogło stać a nie chce być kantowany a już w szczególności przez głupi błąd trafić do pierdla , niby mam układy z burmistrzem i innymi ważnymi osobami w tym mieście ale chcą dokładności . Wszystkie raporty z misji i innych wypadów są zawsze spisywane a jeśli coś jest nie tak trzeba to sprawdzić .
- ostatni skończyłem swoje - wskazałem na dwie kupki z papierami
- dobra , ja też kończę , jedź załatw sprawę z bliźniakami - powiedział z nad papierów
- to do zobaczenia w domu - i wyszedłem
Jechałem kawałek drogi , kawał przez las aż wreszcie ich dom , wziąłem broń ze schowka i ruszyłem do nich , tyle ze było za cicho i to było podejrzane
Zapukałem do drzwi jak na człowieka przystało a już po sekundzie drzwi się otworzył a w nich jeden z braci
- o kurwa - powiedział
- nie kurwa tylko Justin Bieber - uśmiechałem się złowrogo po czym wymierzyłem mu cios w szczękę ale tamten się zdążył odsunąć i oddał mi trafiając na co się wściekłem i się zaczęła wymiana ciosów udało mi się go powalić ale na moje nieszczęście jego brat wkroczył do akcji i dwóch na jednego trochę nie fer walczyłem dzielnie aż wreszcie udało się powalić ich jeden nie przytomny a drugi skomle z bólu na podłodze ,wstałem otrzepałem się
- kasa jutro u mnie na biurku , albo spłoniecie żywcem - splunąłem do nich i wyszedłem
wyszyłem z piskiem opon do domu droga zajęła mi sporo czasu i zdążyłem wypalić połowę paczki fajek . Wjechałem cicho o garażu ,zgasiłem silnik i przejrzałem się w lusterku , wyglądałem okropnie jak mnie Melka zobaczy do mi się dostanie . Weszłem po cichu do domu i udałem się do kuchni zapaliłem światło a to co zobaczyłem
- a możesz się tym zająć ?
- tak pogadam dzisiaj z ludźmi od tego i wieczorem powinno być już wszystko gotowe do podpisu
- jak damy jej na imię i nazwisko
- Sofia Jena Bieber
- ładnie podoba mi się
- a może mam załatwić też coś innego?
- niby co ?
- nie chcesz być panią Bieber
-Justin , a nie myślisz że to za szybko
-nie i tak już mamy dwójkę dzieci szybciej niż się spodziewałem
-ja też
- poradzisz sobie czy ci jeszcze pomóc
- weź ją a ja posprzątam
- ok ,czekam w pokoju
Owinięte dziecko leżało na łóżku a ja wpatrywałem się w nie i zastanawiałem czy jestem na to gotowy , ale z drugiej strony niedługo będzie ich dwójka a nawet jak bym chciał oddać małą to Mell się nie zgodzi zacznie krzyczeć albo co najgorsze ucieknie
- nad czym myślisz - nagle obok pojawiła się obok z ciuchami dla małej
- nad niczym - odsunąłem się i przyglądałem jak ją ubiera
- będę już jechał , jak coś się stanie to dzwoń - pocałowałem ją w policzek
- ok ,a Justin o której wrócisz - zapytała za czym zdążyłem wyjść
- nie wiem a co
- nie nic uważaj na siebie
-ok myślę że najpóźniej o 20
Wyszedłem zostawiając je same w domu , miałem ogromne poczucie winy ale ma sporo pracy . Dojechałem do siedziby i już w drzwiach usłyszałem kłótnie
- co jest kurwa - ryknąłem do nich
- jak zwykle spieprzyli robotę - odezwał się Austin
- jaką - zapytałem zirytowany
- mieli odebrać kasę od bliźniaków Step , a że ich nie było w domu to wrócili z powrotem - powiedział wkurwiony
- dobra ja się tym zajmę , dawno nie miałem okazji być w terenie - powiadałem
- dobra jak chcesz ale najpierw musimy dokończyć papierki - skierował się na górę do naszego pokoju a ja zaraz za nim
Siedzieliśmy do wieczora z tymi głupimi papierami , a miałem wrócić najpóźniej o 20 , głupie papiery ale jeśli byśmy nie sprawdzali ich kto wie co by się mogło stać a nie chce być kantowany a już w szczególności przez głupi błąd trafić do pierdla , niby mam układy z burmistrzem i innymi ważnymi osobami w tym mieście ale chcą dokładności . Wszystkie raporty z misji i innych wypadów są zawsze spisywane a jeśli coś jest nie tak trzeba to sprawdzić .
- ostatni skończyłem swoje - wskazałem na dwie kupki z papierami
- dobra , ja też kończę , jedź załatw sprawę z bliźniakami - powiedział z nad papierów
- to do zobaczenia w domu - i wyszedłem
Jechałem kawałek drogi , kawał przez las aż wreszcie ich dom , wziąłem broń ze schowka i ruszyłem do nich , tyle ze było za cicho i to było podejrzane
Zapukałem do drzwi jak na człowieka przystało a już po sekundzie drzwi się otworzył a w nich jeden z braci
- o kurwa - powiedział
- nie kurwa tylko Justin Bieber - uśmiechałem się złowrogo po czym wymierzyłem mu cios w szczękę ale tamten się zdążył odsunąć i oddał mi trafiając na co się wściekłem i się zaczęła wymiana ciosów udało mi się go powalić ale na moje nieszczęście jego brat wkroczył do akcji i dwóch na jednego trochę nie fer walczyłem dzielnie aż wreszcie udało się powalić ich jeden nie przytomny a drugi skomle z bólu na podłodze ,wstałem otrzepałem się
- kasa jutro u mnie na biurku , albo spłoniecie żywcem - splunąłem do nich i wyszedłem
wyszyłem z piskiem opon do domu droga zajęła mi sporo czasu i zdążyłem wypalić połowę paczki fajek . Wjechałem cicho o garażu ,zgasiłem silnik i przejrzałem się w lusterku , wyglądałem okropnie jak mnie Melka zobaczy do mi się dostanie . Weszłem po cichu do domu i udałem się do kuchni zapaliłem światło a to co zobaczyłem
sobota, 29 listopada 2014
Wszystko i nic rozdział 22
Sama wzięłam torbę z jedzeniem i zaniosłam do kuchni wstawiłam wodę deserki ,włożyłam do lodówki a mleko postawiłam na szawce tak żeby było pod ręka resztę jedzenia rozłożyłam do spiżarni i lodówki wyciągłam butelki i smoczki wsadziłam wszystko do miski i wygotowałam według wskazówek Anny. Ustawiłam wszystko na szafce i poszłam sprawdzić jak radzą sobie chłopcy
- i jak chłopcy ,- zapytałam po cichu wchodząc do sypialni , moim oczom ukazał się Justin z małą na rekach właśnie ją przekładał ,meble były lekko przestawione a łóżeczko stało dość blisko łózka
- skończyliśmy - odpowiedział Austin
- widzę , ja też , chyba możemy iść spać
- nareszcie - odezwał się Justin
padam z nóg - walną się na łózko w ubraniach
- dobra idę do siebie - odezwał się Austin a po chwili go nie było
- rozbierz się bezie ci wygodnie - powiedziałam do chłopaka a sama podeszłam do łóżeczka i wpatrywałam się w małą otuliłam ją kocykiem . Wzięłam się za rozpakowywanie ciuszków i pieluch,
łóżeczko miało wygodne póki oraz przewijak więc mam wszystko pod ręką
- mhm , chodź spać jesteś w ciąży musisz odpocząć - chłopak leniwie wymamrotał rozbierając się i kładąc
- już idę - odpowiedziałam po czy weszłam do łazienki i szybko się przebrałam , wyszła zajrzałam do małe i położyłam się obok chłopaka który od razu mnie obioł i oboje zasnęliśmy.
obudziło minie szturchanie w bok
-Mell wstawaj mała płaczę - Justin na śpiąca starał mnie obudzić
- idź ty - odpowiedziałam
- nie ty , proszę jutro mam sporo pracy - jęknął
- dobra - podniosłam się i poszłam do małej
Wzięłam ją na ręce i zaczęłam uspokajać już po chwili mała była spokojna dałam jej smoczka i położyłam koło Justina
- Justin uważaj mała tu leży idę zrobić jej jeść - powieszałam
- mhm - odwrócił się i rozejrzał po czym położył z powrotem
Zeszłam na dół zaspana jak diabli wstawiłam wodę i zaczęłam czytać jak przygotować mleko zapisałam to sobie na kartce puki się nie nauczę i przyczepiłam do lodówki.
Po 15 minutach wszystko było gotowe , sprawdziłam czy nie jest za ciepłe i poszłam z powrotem do małej.
Weszłam do pokoju Justin spał a mała leżała i bawiła się pieluchą
Podeszłam do nich wzięłam małą i usiadłam wygodnie na łóżko po czym ułożyłam małą i dałam jej butelkę.
w szybkim tempie mała ją pochłonęła a ja w tym czasie zastanawiałam się nad imieniem dla niej
- Sofii - powieszałam nagle sama do siebie
- od dzisiaj będziesz mieć na imię Sofii - uśmiechałam się do małej po czym wstałam i nosiłam ją aż jej się odbiję
Odłożyłam ja z powrotem i sama się położyłam dalej spać
Justin
- i jak chłopcy ,- zapytałam po cichu wchodząc do sypialni , moim oczom ukazał się Justin z małą na rekach właśnie ją przekładał ,meble były lekko przestawione a łóżeczko stało dość blisko łózka
- skończyliśmy - odpowiedział Austin
- widzę , ja też , chyba możemy iść spać
- nareszcie - odezwał się Justin
padam z nóg - walną się na łózko w ubraniach
- dobra idę do siebie - odezwał się Austin a po chwili go nie było
- rozbierz się bezie ci wygodnie - powiedziałam do chłopaka a sama podeszłam do łóżeczka i wpatrywałam się w małą otuliłam ją kocykiem . Wzięłam się za rozpakowywanie ciuszków i pieluch,
łóżeczko miało wygodne póki oraz przewijak więc mam wszystko pod ręką
- mhm , chodź spać jesteś w ciąży musisz odpocząć - chłopak leniwie wymamrotał rozbierając się i kładąc
- już idę - odpowiedziałam po czy weszłam do łazienki i szybko się przebrałam , wyszła zajrzałam do małe i położyłam się obok chłopaka który od razu mnie obioł i oboje zasnęliśmy.
obudziło minie szturchanie w bok
-Mell wstawaj mała płaczę - Justin na śpiąca starał mnie obudzić
- idź ty - odpowiedziałam
- nie ty , proszę jutro mam sporo pracy - jęknął
- dobra - podniosłam się i poszłam do małej
Wzięłam ją na ręce i zaczęłam uspokajać już po chwili mała była spokojna dałam jej smoczka i położyłam koło Justina
- Justin uważaj mała tu leży idę zrobić jej jeść - powieszałam
- mhm - odwrócił się i rozejrzał po czym położył z powrotem
Zeszłam na dół zaspana jak diabli wstawiłam wodę i zaczęłam czytać jak przygotować mleko zapisałam to sobie na kartce puki się nie nauczę i przyczepiłam do lodówki.
Po 15 minutach wszystko było gotowe , sprawdziłam czy nie jest za ciepłe i poszłam z powrotem do małej.
Weszłam do pokoju Justin spał a mała leżała i bawiła się pieluchą
Podeszłam do nich wzięłam małą i usiadłam wygodnie na łóżko po czym ułożyłam małą i dałam jej butelkę.
w szybkim tempie mała ją pochłonęła a ja w tym czasie zastanawiałam się nad imieniem dla niej
- Sofii - powieszałam nagle sama do siebie
- od dzisiaj będziesz mieć na imię Sofii - uśmiechałam się do małej po czym wstałam i nosiłam ją aż jej się odbiję
Odłożyłam ja z powrotem i sama się położyłam dalej spać
Justin
Rano
Wstałem kurewsko nie wyspany nie dość że wróciliśmy późno i musiałem składać jebane łóżeczko to jeszcze mała zrobiła pobudkę o 3 w nocy.
Zerkałem na zegarek było po ósmej niestety musiałem wstawać do mojej pracy miałem kilka spraw do ogarnięcia z rana żeby mieć wolny wieczór.
Poszedłem do łazienki i umyłem się bo wczoraj nie miałem na to siły , przebrałem się i wyszedłem
troszeczkę za głośno zamknąłem drzwi bo mała Sofii jak usłyszałem w nocy Moja Mell tak nazwała się obudziła ze grymasem wiozłem ją szybko żeby nie obudziła tytko Mel ,musiała odpoczywać.
- to co Sof nie wiem jak ty ale ja bym coś zjadł - wyszedłem z nią mała cały czas bawiła się pieluchą
- o wstałeś miałem iść cię budzić - w kuchni siedział Austin i jadł
- ta wstałem , nie sam - powiedziałem i położyłem małą w leżaku który wczoraj musiałem złożyć.
- ciężka noc słyszałem płacz - zaśmiał się
- ta , muszę coś zjeść i możemy jechać - przetarłem zaspane oczy
- a mała-Austin wskazał na małą
- Sofii zaniosę ją do Mell - wyjaśniłem
- a może daj jej jeść bo mała zaraz zje tą pieluchę- zaśmiał się
- ja , niby co mam jej dać- udałem idiotę
- zobacz na lodówkę- wskazał palcem
Spojrzałem tam na lodówce wisiała kartka co i jak zrobić mleko krok po kroku aż do podania dziecku do odbicia się idiota tylko by nie wiedział że musi się małemu dziecku odbić .
- to robimy mleko - zaśmiał się Austin do małej
- ta , dobra woda do butelki , jest - wlałem wyznaczona ilość
wsypać 3 płaskie łyżki mleka - sięgałem po pudełko z mlekiem i otworzyłem o dziwo w środku była specjalna łyżka nasypałem mleka do butelki
- zamknąć i wstrząsnąć - ok zrobiłem tak - sprawdzić czy mleko nie jest za gorące na ręku
polałem mlekiem rękę i nie parzyło
- dobra mam mleko - odezwałem się do Austina
- no to karmimy , czuję się jak bym musiał się uczyć na nowo obsługi broni - zaśmiał się
- mam podobnie , a czeka mnie to razy dwa - wziąłem małą i podałem butelkę mała jadła szybko
jedną rączkom bawiła się moim wisiorem na szyjii a drogą miała na butelce kiedy zjadła Austin czytał dalej kartkę
- weź ja opszy na ranieni i lekko klep w plecki aż jej się odbiję tylko weź se pieluchę żeby cię nie obrzygała -zaśmiał się
- dzięki - uśmiechłem się sztucznie położyłem na ramieniu pieluchę a potem oparłem małą ponosiłem ją trochę aż jej się odbiło
- no stary gratulacje pierwsze karmienie za tobą - poklepał mnie po ramieniu
- ta dzięki , czujesz - zacząłem wąchać
- o stary ale daje - śmiejąc się zatykał nos
- chyba wiem nawet co tak daje - wskazał na małą Sofii
- nie , o boże- przekląłem w myślach
-nie ale tego to ja nie zrobię- lekko odsunąłem Sofii od siebie
- Melka śpi pewnie jest zmęczona bo wstawała w nocy - powiedział Austin
- nie no nie wzbudzaj we mnie poczucia winy- poodwiedzałem zirytowany
- mówię jak było , ja spadam to jest nie do wytrzymania spotkamy się na miejscu - skierował się w stronę wyjścia
- nie zostawiaj mnie - krzykłem za nim
- Sorry to nie moja bajka - krzyknął zamykając drzwi za sobą
Austin wyszedł a ja poszedłem z mała na gore
- Melka wstałaś - zapowiedziałem uradowany gdy widziałem dziewczynę już ubrana
- tak , co tak śmierdzi - zapytała
- Sofii coś zrobiła , masz ją a ja muszę do pracy jechać - już chciałem wyjść ale zatrzymała mnie
- o nie nie przegapisz pierwszego kompania chyba - zrobiła słodkie oczka
-Ale Mella praca - westchnąłem
- jesteś szefem gangu , jak ktoś poczeka pół godziny na śmierć nic się nie stanie - powiedziała
- Mell , przecież wiesz że - westchnąłem
- tak wiem pół godziny poczekają na ciebie - powiedziała stanowczo
- dobra chodź- uległem
Weszliśmy oboje o łazienki położyła małą na macie i powoli rozebrała nalałem wody do wanienki
- bożę ale to śmierdzi przyniesiesz mi chusteczki nawilżające są w szafce w łóżeczku
- już idę -odpowiedziałem
Mell
W tym czasie rozebrałam małą do końca
- proszę - podał mi je
- będziesz musiał zamontować jakiś pojemnik na pampersy- powierzałam do niego
- Mella nie rozmawialiśmy ale ty chcesz je zatrzymać -zapytał
Oderwałam się od małej i popatrzałam się na niego ze łzami w oczach
- tak ona potrzebuje domu ja dam radę maturę mogę przyspieszyć i tak ją zdam będę się zajmować mała do mojego porodu mała powinna mieć prawie dwa latka więc dam radę z dwójką- powiedziałam błagalnie czekając na jego odpowiedź
Wstałem kurewsko nie wyspany nie dość że wróciliśmy późno i musiałem składać jebane łóżeczko to jeszcze mała zrobiła pobudkę o 3 w nocy.
Zerkałem na zegarek było po ósmej niestety musiałem wstawać do mojej pracy miałem kilka spraw do ogarnięcia z rana żeby mieć wolny wieczór.
Poszedłem do łazienki i umyłem się bo wczoraj nie miałem na to siły , przebrałem się i wyszedłem
troszeczkę za głośno zamknąłem drzwi bo mała Sofii jak usłyszałem w nocy Moja Mell tak nazwała się obudziła ze grymasem wiozłem ją szybko żeby nie obudziła tytko Mel ,musiała odpoczywać.
- to co Sof nie wiem jak ty ale ja bym coś zjadł - wyszedłem z nią mała cały czas bawiła się pieluchą
- o wstałeś miałem iść cię budzić - w kuchni siedział Austin i jadł
- ta wstałem , nie sam - powiedziałem i położyłem małą w leżaku który wczoraj musiałem złożyć.
- ciężka noc słyszałem płacz - zaśmiał się
- ta , muszę coś zjeść i możemy jechać - przetarłem zaspane oczy
- a mała-Austin wskazał na małą
- Sofii zaniosę ją do Mell - wyjaśniłem
- a może daj jej jeść bo mała zaraz zje tą pieluchę- zaśmiał się
- ja , niby co mam jej dać- udałem idiotę
- zobacz na lodówkę- wskazał palcem
Spojrzałem tam na lodówce wisiała kartka co i jak zrobić mleko krok po kroku aż do podania dziecku do odbicia się idiota tylko by nie wiedział że musi się małemu dziecku odbić .
- to robimy mleko - zaśmiał się Austin do małej
- ta , dobra woda do butelki , jest - wlałem wyznaczona ilość
wsypać 3 płaskie łyżki mleka - sięgałem po pudełko z mlekiem i otworzyłem o dziwo w środku była specjalna łyżka nasypałem mleka do butelki
- zamknąć i wstrząsnąć - ok zrobiłem tak - sprawdzić czy mleko nie jest za gorące na ręku
polałem mlekiem rękę i nie parzyło
- dobra mam mleko - odezwałem się do Austina
- no to karmimy , czuję się jak bym musiał się uczyć na nowo obsługi broni - zaśmiał się
- mam podobnie , a czeka mnie to razy dwa - wziąłem małą i podałem butelkę mała jadła szybko
jedną rączkom bawiła się moim wisiorem na szyjii a drogą miała na butelce kiedy zjadła Austin czytał dalej kartkę
- weź ja opszy na ranieni i lekko klep w plecki aż jej się odbiję tylko weź se pieluchę żeby cię nie obrzygała -zaśmiał się
- dzięki - uśmiechłem się sztucznie położyłem na ramieniu pieluchę a potem oparłem małą ponosiłem ją trochę aż jej się odbiło
- no stary gratulacje pierwsze karmienie za tobą - poklepał mnie po ramieniu
- ta dzięki , czujesz - zacząłem wąchać
- o stary ale daje - śmiejąc się zatykał nos
- chyba wiem nawet co tak daje - wskazał na małą Sofii
- nie , o boże- przekląłem w myślach
-nie ale tego to ja nie zrobię- lekko odsunąłem Sofii od siebie
- Melka śpi pewnie jest zmęczona bo wstawała w nocy - powiedział Austin
- nie no nie wzbudzaj we mnie poczucia winy- poodwiedzałem zirytowany
- mówię jak było , ja spadam to jest nie do wytrzymania spotkamy się na miejscu - skierował się w stronę wyjścia
- nie zostawiaj mnie - krzykłem za nim
- Sorry to nie moja bajka - krzyknął zamykając drzwi za sobą
Austin wyszedł a ja poszedłem z mała na gore
- Melka wstałaś - zapowiedziałem uradowany gdy widziałem dziewczynę już ubrana
- tak , co tak śmierdzi - zapytała
- Sofii coś zrobiła , masz ją a ja muszę do pracy jechać - już chciałem wyjść ale zatrzymała mnie
- o nie nie przegapisz pierwszego kompania chyba - zrobiła słodkie oczka
-Ale Mella praca - westchnąłem
- jesteś szefem gangu , jak ktoś poczeka pół godziny na śmierć nic się nie stanie - powiedziała
- Mell , przecież wiesz że - westchnąłem
- tak wiem pół godziny poczekają na ciebie - powiedziała stanowczo
- dobra chodź- uległem
Weszliśmy oboje o łazienki położyła małą na macie i powoli rozebrała nalałem wody do wanienki
- bożę ale to śmierdzi przyniesiesz mi chusteczki nawilżające są w szafce w łóżeczku
- już idę -odpowiedziałem
Mell
W tym czasie rozebrałam małą do końca
- proszę - podał mi je
- będziesz musiał zamontować jakiś pojemnik na pampersy- powierzałam do niego
- Mella nie rozmawialiśmy ale ty chcesz je zatrzymać -zapytał
Oderwałam się od małej i popatrzałam się na niego ze łzami w oczach
- tak ona potrzebuje domu ja dam radę maturę mogę przyspieszyć i tak ją zdam będę się zajmować mała do mojego porodu mała powinna mieć prawie dwa latka więc dam radę z dwójką- powiedziałam błagalnie czekając na jego odpowiedź
piątek, 21 listopada 2014
Wszystko i nic rozdział 21
Ta da coś udało mi się skleić poprawić ale błędy i tak są , ale nie ważne , ważne że po tak długiej nieobecności coś dodaje , bo szczerze to całkiem zapomniałam o tym .
W owiniętym kocyku na ziemi siedziało dziecko i płakało podbiegła do niego i szybko wzięłam je na ręce po czym zaczęłam w szybkim tępię wracać do Justina. Dziecko było całe przemarznięte , wyglądało na nie więcej niż roczną dziewczynkę .
W owiniętym kocyku na ziemi siedziało dziecko i płakało podbiegła do niego i szybko wzięłam je na ręce po czym zaczęłam w szybkim tępię wracać do Justina. Dziecko było całe przemarznięte , wyglądało na nie więcej niż roczną dziewczynkę .
- Justin pomóż - wolałam na co podbiegł do mnie zdezorientowany
- co się stało i skąd masz to dziecko - zapytał w szoku
- ja znalazłam je za śmietnikiem ono jest całe przemarznięte - szlochałam
- wsiadaj do samochodu tam jest ciepło - rozkazał
Szybko znaleźliśmy się w ciepłym samochodzie, kołysałam ją, powoli zaczynała się uspokajać. Justin jechał spokojnie i co jakiś czas zerkał na nas
Szybko znaleźliśmy się w ciepłym samochodzie, kołysałam ją, powoli zaczynała się uspokajać. Justin jechał spokojnie i co jakiś czas zerkał na nas
- Mell tam jest jakaś kartka przyczepiona do kocyka - odezwał się nagle Justin
- och rzeczywiście nie zauważyłam - odpowiedziałam już spokojniejsza
- daj mi ją - odczepiłam kartkę i mu ja wręczyłam a on rozłożył ja i zaczął czytać
- Kurwa kurwa kurwa pieprzony debil zabije gnoja - zaczął przeklinać a małej to się nie spodobało bo zaczęła grymasić
- Justin dziecko , język -upomniałam go
- przepraszam , ale wygląda na to że jacyś durnie zabrali je z pod drzwi sierocińca zaraz po ty jak matka jej zostawiła ją , widać ktoś z moich wrogów chciał się zabawić i zrobił mi psikusa - miał podenerwowany głos
Wcześniej nie myślałam nad tym wzięłam ją i nie rozglądałam się , jak się okazało mała miała przyczepioną kopertę od matki
- jest koperta - powiedziałam do Justina
- przeczytam w domu teraz będzie nam potrzebne kilka rzeczy - powiedział pisząc do kogoś sms
- gdzie tak właściwie chcesz jechać - zapytałam
- do dziewczyny jednego z moich ludzi , mają dziecko dziewczynkę więc pewnie mają jakieś rzeczy dla niej , o tej porze nic innego nie da rady wykombinować - powiedział w prost
- och rozumiem - przytkałam
Dotarliśmy na miejsce , wysiedliśmy i szybko poszliśmy do znajomego Justina który już na nas czekał
- siemka szefie w czym problem - zapytał się Justina zaraz w progu
- w tym - wskazał na mała - na co tamten zrobił oczy
- dziecko - wyszeptał - wchodźcie
- potrzebuję czegoś na przebranie i do nakarmienia a nic o tej porze nie znajdę - zaczęli rozmowę w salonie
-jasne , możesz iść na gór moja dziewczyna właśnie kładzie małą spać da ci coś - pokierował mnie a sam z Justinem poszli do salonu
- o hej to wy potrzebujecie pomocy - zapytała się dziewczyna wychodząca z pokoju
- tak , potrzebuję kilka rzeczy dla małej , którą znaleźliśmy - powieszałam
- och spokojnie zaraz naszykujemy wszystko , chodź zostawisz na chwilkę ja w pokoju - powieszała dziewczyna
- nic jej nie będzie - powieszałam kładąc małą na łózko
- nie widać że jest zmęczona zaraz zaśnie - uśmiecha się ciepło
- chodź pójdziemy na strych tam mam mniejsze ciuszki i inne rzeczy - wskazał drogę
weszliśmy na strych wszędzie było pełno różnych rzeczy
- ok będzie ci potrzebne parę ciuszków , jakieś zabawki , pewnie nie macie fotelika , łóżeczko , nosidełko , pieluchy - zaczęła szukać wszystkiego
- aż tyle - zaśmiałam się
- kochana to jest nic - zaśmiała się ze mną
- tak w ogóle to jestem Mell - przedstawiłam się bo wcześniej nie było okazji
- Ana miło mi- odwzajemniła gest
-Ana ona była przemarznięta , a jak będzie chora ja nie wiem co mam zrobić - powiedziałam podenerwowana
- spokojnie , dam ci syrop który pomoże jeśli będzie mieć gorączkę- uspokoiła mnie
-dziękuję- westchnęłam
- dobra wracajmy , musimy spakować ciuszki- uśmiechała się
Po pół godzinie miałam całą torbę ciuszków zabawek i pieluch , Ana również dała mi fotelik i łóżeczko wanienkę ich dziecko było już starsze i nie potrzebowała tego
-a co z jedzeniem - zapytałam
- cóż dam ci dwie butelki , ale mleka nie mam , będziecie musieli wjechać do jakiejś apteki całodobowej i kupić- westchnęła
- ale jakie -zapytałam
-z tego co widział mała wygląda na rok na pewno nie mniej wiec powiesz że dla takiego dziecka - oni ci pokażą gdzie szukać
- mała może budzić się w nocy ,pewnie będzie głodna ostrzegam - zaśmiała się
- ok dzięki bardzo mi pomogłaś-uścisłam ją
- dobra chodź to zniesiemy - uśmiechła się
Wzięłam torbę w rękę a drugą Ana i zeszliśmy na dół zostawiając ją pod drzwiami.
Wróciliśmy na górę po nosidełko i wózek Ana nalegała żebym zabrała ten wózek bo jak twierdziła bardzo mi się przyda jak będę mieć problem z uśpieniem , z tymi rzeczami mieliśmy problem ale daliśmy radę po drodze śmialiśmy się , zerkłam do salonu gdzie siedział Justin z kolegą i popijali piwo na co się wkurzyłam
- Justin pijesz , jak wrócimy do domu- wpadłam do salonu wkurzona
- Mell to tylko piwo - odwrócił się do mnie
- tylko piwo a dziecko, a ja nie obchodzi cię nasze bezpieczeństwo - zaczęłam mówić
- Mell spokojnie zdążyłem zrobić tylko łyka- broni się , podeszłam wzięłam tą puszkę od niego
-łyk to dla ciebie prawie cała puszka lepiej zanieś rzeczy do auta i załóż fotelik dla małej- powieszałam oburzona
- o bożę już idę - wstał naburmuszony
Po tym wyszłam razem z Aną, która mi się przyglądała i śmiała , po łóżeczko
w drodze po wrotnej rozmawialiśmy
- jeśli będziesz czegoś potrzebować dzwoń - powiedziała
- dziękuję , na pewno kilka dni będę mi ciężko ale to będę dobry trening - zaśmiałam z jej miny
- trening o boże jesteś - piskła
- tak - odpowiedziałam dumnie
- nie powinnaś dźwigać - skarciła mnie
- mówiłem jej - z dołu odezwał się Justin
- to nie jest ciężkie -odpowiedziałam oburzona
- mhm , ale strasznie dużo tego jak dla jednego dziecka - powiedział Justin
- to nic ,Ana mówi że to jedna czwarta tego- odpowiadam
- dajcie to zaniosę to i możemy jechać - mówi
Justin zabrał od nas łóżeczko i poszedł zanieś je do samochodu
- naprawę dziękuję za pomoc - powiedziałam
-nie ma sprawy chodźmy po małą- uśmiechła się ciepło
Weszliśmy do pokoju a a maluch na łóżku smacznie spał , nie mogłam się na patrzeć
- obudzę ją jak ją wezmę- powiedziałam zdesperowana
- nie weź ją delikatnie i nawet nie poczuję - uśmiechała się do mnie
Wzięłam małą powoli na ręce ułożyłam wygodnie na rękach i zeszliśmy na dół
- och rozumiem - przytkałam
Dotarliśmy na miejsce , wysiedliśmy i szybko poszliśmy do znajomego Justina który już na nas czekał
- siemka szefie w czym problem - zapytał się Justina zaraz w progu
- w tym - wskazał na mała - na co tamten zrobił oczy
- dziecko - wyszeptał - wchodźcie
- potrzebuję czegoś na przebranie i do nakarmienia a nic o tej porze nie znajdę - zaczęli rozmowę w salonie
-jasne , możesz iść na gór moja dziewczyna właśnie kładzie małą spać da ci coś - pokierował mnie a sam z Justinem poszli do salonu
- o hej to wy potrzebujecie pomocy - zapytała się dziewczyna wychodząca z pokoju
- tak , potrzebuję kilka rzeczy dla małej , którą znaleźliśmy - powieszałam
- och spokojnie zaraz naszykujemy wszystko , chodź zostawisz na chwilkę ja w pokoju - powieszała dziewczyna
- nic jej nie będzie - powieszałam kładąc małą na łózko
- nie widać że jest zmęczona zaraz zaśnie - uśmiecha się ciepło
- chodź pójdziemy na strych tam mam mniejsze ciuszki i inne rzeczy - wskazał drogę
weszliśmy na strych wszędzie było pełno różnych rzeczy
- ok będzie ci potrzebne parę ciuszków , jakieś zabawki , pewnie nie macie fotelika , łóżeczko , nosidełko , pieluchy - zaczęła szukać wszystkiego
- aż tyle - zaśmiałam się
- kochana to jest nic - zaśmiała się ze mną
- tak w ogóle to jestem Mell - przedstawiłam się bo wcześniej nie było okazji
- Ana miło mi- odwzajemniła gest
-Ana ona była przemarznięta , a jak będzie chora ja nie wiem co mam zrobić - powiedziałam podenerwowana
- spokojnie , dam ci syrop który pomoże jeśli będzie mieć gorączkę- uspokoiła mnie
-dziękuję- westchnęłam
- dobra wracajmy , musimy spakować ciuszki- uśmiechała się
Po pół godzinie miałam całą torbę ciuszków zabawek i pieluch , Ana również dała mi fotelik i łóżeczko wanienkę ich dziecko było już starsze i nie potrzebowała tego
-a co z jedzeniem - zapytałam
- cóż dam ci dwie butelki , ale mleka nie mam , będziecie musieli wjechać do jakiejś apteki całodobowej i kupić- westchnęła
- ale jakie -zapytałam
-z tego co widział mała wygląda na rok na pewno nie mniej wiec powiesz że dla takiego dziecka - oni ci pokażą gdzie szukać
- mała może budzić się w nocy ,pewnie będzie głodna ostrzegam - zaśmiała się
- ok dzięki bardzo mi pomogłaś-uścisłam ją
- dobra chodź to zniesiemy - uśmiechła się
Wzięłam torbę w rękę a drugą Ana i zeszliśmy na dół zostawiając ją pod drzwiami.
Wróciliśmy na górę po nosidełko i wózek Ana nalegała żebym zabrała ten wózek bo jak twierdziła bardzo mi się przyda jak będę mieć problem z uśpieniem , z tymi rzeczami mieliśmy problem ale daliśmy radę po drodze śmialiśmy się , zerkłam do salonu gdzie siedział Justin z kolegą i popijali piwo na co się wkurzyłam
- Justin pijesz , jak wrócimy do domu- wpadłam do salonu wkurzona
- Mell to tylko piwo - odwrócił się do mnie
- tylko piwo a dziecko, a ja nie obchodzi cię nasze bezpieczeństwo - zaczęłam mówić
- Mell spokojnie zdążyłem zrobić tylko łyka- broni się , podeszłam wzięłam tą puszkę od niego
-łyk to dla ciebie prawie cała puszka lepiej zanieś rzeczy do auta i załóż fotelik dla małej- powieszałam oburzona
- o bożę już idę - wstał naburmuszony
Po tym wyszłam razem z Aną, która mi się przyglądała i śmiała , po łóżeczko
w drodze po wrotnej rozmawialiśmy
- jeśli będziesz czegoś potrzebować dzwoń - powiedziała
- dziękuję , na pewno kilka dni będę mi ciężko ale to będę dobry trening - zaśmiałam z jej miny
- trening o boże jesteś - piskła
- tak - odpowiedziałam dumnie
- nie powinnaś dźwigać - skarciła mnie
- mówiłem jej - z dołu odezwał się Justin
- to nie jest ciężkie -odpowiedziałam oburzona
- mhm , ale strasznie dużo tego jak dla jednego dziecka - powiedział Justin
- to nic ,Ana mówi że to jedna czwarta tego- odpowiadam
- dajcie to zaniosę to i możemy jechać - mówi
Justin zabrał od nas łóżeczko i poszedł zanieś je do samochodu
- naprawę dziękuję za pomoc - powiedziałam
-nie ma sprawy chodźmy po małą- uśmiechła się ciepło
Weszliśmy do pokoju a a maluch na łóżku smacznie spał , nie mogłam się na patrzeć
- obudzę ją jak ją wezmę- powiedziałam zdesperowana
- nie weź ją delikatnie i nawet nie poczuję - uśmiechała się do mnie
Wzięłam małą powoli na ręce ułożyłam wygodnie na rękach i zeszliśmy na dół
- dzięki za pomoc , na razie - odezwał się Justin stojący w drzwiach dołączyłam do niego pożegnałam się i poszliśmy do samochodu Justin otworzył mi drzwi od tyłu a ja wsadziłam małą i przypięłam sama zajęłam miejsce obok czekającego Justina
- wracamy do domu- powiedział uradowany
- nie tak szybko jeszcze do apteki - po moich słowach mina mu się zmieniła
- o tej porze - zdziwił się
- tak tu za rogiem jest całodobowa Ana mi powieszała
- co ty chcesz kupować - zapytał
- mleko - wyjaśniłam
- przecież kupiłaś w sklepię- zdziwił się
- nie takie mleko, mleko dla dziecka - odpowiedziałam
- ooooo - zrozumiał
Justin podjechał do tej apteki bardzo szybko , odwróciłam się do niego
- pieniądze - wystawiłam rękę wybuchł śmiechem ale wyciągnął i podał mi portfel
- z czego się śmiejesz - zapytałam zdezorientowana
- z tego że pierwszy raz zażądałaś podkreślam zażądałaś a nie poprosiłaś o pieniądze i to jeszcze w takli sposób - nie mógł opanować śmiechu
- oj przestań zaraz wracam pilnuj małej - wyszłam z samochodu
Skierowałam się do apteki byłam chyba jedyną osoba
- Dobry wieczór- zwróciłam się do sprzedawcy
- w czym pomoc - zapytał
- mam dziecko roczne chcę kupić mleko dla niego - wyjaśniłam
- a tak mamy w dzielę piątym , proszę iść poszukać - wskazał
- ok dziękuję - uśmiecham się
Udałam się do wyznaczonego działu a kiedy dotarłam do mlek byłam w szoku było kilka rodzajów i teraz narodził się problem po kilku minutach wzięłam odpowiednie po drodze dostrzegłam różne herbatki i inne jedzonka wzięłam też kilka przeszłam z tego działu i weszłam na inny przeznaczony dla dzieci .
Znalazłam śliczny śliniaczek i smoczek wzięłam też jeszcze kilka butelek bo Ana mówiła że przyda mi się więcej ręcznik z kapturem dla dziecka i nakładkę na pralkę miękką do dzieci wzięłam wszystko i udałam się do kasy
- to wszystko -zapytał kasier
- tak- odpowiedziałam
Sprzedawca skasował wszystko
- mogę pani zaproponować leżaczek do dziecka mamy go w gratisie do większych zakupów
- chętnie dziękuję - odpowiedziałam grzeczne
Sprzedawca poszedł na zaplecze po czym dał mi karton z zawartością zapłaciłam za wszystko i z pełną reklamówką i pudelkiem wyszłam ze sklepu.
Udałam się do samochodu schowałam wszystko do bagażnika w którym było dość mało miejsca więc wsadziłam tam tylko leżaczek a resztę zabrałam ze sobą .Wsiadłam do samochodu a Justin patrzał na mnie w szoku
- co , możemy jechać - odwróciłam się do małej patrząc czy śpi
- nie nic ale to dziecko cię zmieniło - powiedział i ruszył do domu
Pod domem byliśmy kol północy , wzięłam małą po czym udałam się do domu , weszłam i zaniosłam ją na gorę do sypialni , położyłam n na łózko i obłożyłam poduszkami żeby nie spadła zeszłam na dół i postanowiłam pomoc Justinowi w wniesieniu wszystkiego
- zostawało coś jeszcze do przyniesienia - zapałam się go
- nie właśnie wnoszę ostatnią rzecz- uśmiechnął się do mnie
- ok , możesz się zabrać za składanie łóżeczka bo na razie mała nie ma gdzie spać , potem złóż leżaczek - pokierowałam nim
- a nie mogę jutro - zapytał zmęczony
- nie bo będziesz tak to musiał spać na kanapie - odpowiedziałam mu
- dobra - fuknął
- jaki wspaniały widok rodzinki - zaśmiał się Austin wchodząc do domu
- nie śmiej się tylko pomóż Justinowi - skarciłam go
- dobra dobra - podniósł ręce w geście obrony
- wracamy do domu- powiedział uradowany
- nie tak szybko jeszcze do apteki - po moich słowach mina mu się zmieniła
- o tej porze - zdziwił się
- tak tu za rogiem jest całodobowa Ana mi powieszała
- co ty chcesz kupować - zapytał
- mleko - wyjaśniłam
- przecież kupiłaś w sklepię- zdziwił się
- nie takie mleko, mleko dla dziecka - odpowiedziałam
- ooooo - zrozumiał
Justin podjechał do tej apteki bardzo szybko , odwróciłam się do niego
- pieniądze - wystawiłam rękę wybuchł śmiechem ale wyciągnął i podał mi portfel
- z czego się śmiejesz - zapytałam zdezorientowana
- z tego że pierwszy raz zażądałaś podkreślam zażądałaś a nie poprosiłaś o pieniądze i to jeszcze w takli sposób - nie mógł opanować śmiechu
- oj przestań zaraz wracam pilnuj małej - wyszłam z samochodu
Skierowałam się do apteki byłam chyba jedyną osoba
- Dobry wieczór- zwróciłam się do sprzedawcy
- w czym pomoc - zapytał
- mam dziecko roczne chcę kupić mleko dla niego - wyjaśniłam
- a tak mamy w dzielę piątym , proszę iść poszukać - wskazał
- ok dziękuję - uśmiecham się
Udałam się do wyznaczonego działu a kiedy dotarłam do mlek byłam w szoku było kilka rodzajów i teraz narodził się problem po kilku minutach wzięłam odpowiednie po drodze dostrzegłam różne herbatki i inne jedzonka wzięłam też kilka przeszłam z tego działu i weszłam na inny przeznaczony dla dzieci .
Znalazłam śliczny śliniaczek i smoczek wzięłam też jeszcze kilka butelek bo Ana mówiła że przyda mi się więcej ręcznik z kapturem dla dziecka i nakładkę na pralkę miękką do dzieci wzięłam wszystko i udałam się do kasy
- to wszystko -zapytał kasier
- tak- odpowiedziałam
Sprzedawca skasował wszystko
- mogę pani zaproponować leżaczek do dziecka mamy go w gratisie do większych zakupów
- chętnie dziękuję - odpowiedziałam grzeczne
Sprzedawca poszedł na zaplecze po czym dał mi karton z zawartością zapłaciłam za wszystko i z pełną reklamówką i pudelkiem wyszłam ze sklepu.
Udałam się do samochodu schowałam wszystko do bagażnika w którym było dość mało miejsca więc wsadziłam tam tylko leżaczek a resztę zabrałam ze sobą .Wsiadłam do samochodu a Justin patrzał na mnie w szoku
- co , możemy jechać - odwróciłam się do małej patrząc czy śpi
- nie nic ale to dziecko cię zmieniło - powiedział i ruszył do domu
Pod domem byliśmy kol północy , wzięłam małą po czym udałam się do domu , weszłam i zaniosłam ją na gorę do sypialni , położyłam n na łózko i obłożyłam poduszkami żeby nie spadła zeszłam na dół i postanowiłam pomoc Justinowi w wniesieniu wszystkiego
- zostawało coś jeszcze do przyniesienia - zapałam się go
- nie właśnie wnoszę ostatnią rzecz- uśmiechnął się do mnie
- ok , możesz się zabrać za składanie łóżeczka bo na razie mała nie ma gdzie spać , potem złóż leżaczek - pokierowałam nim
- a nie mogę jutro - zapytał zmęczony
- nie bo będziesz tak to musiał spać na kanapie - odpowiedziałam mu
- dobra - fuknął
- jaki wspaniały widok rodzinki - zaśmiał się Austin wchodząc do domu
- nie śmiej się tylko pomóż Justinowi - skarciłam go
- dobra dobra - podniósł ręce w geście obrony
sobota, 4 października 2014
Wszystko i nic rozdział 20
Gdzie najpierw może OMG - po wejściu od razu dostrzegłam sklep odpowiedni dla mnie , gdy na wystawie zobaczyłam piękne buty od razu się zakochałam w nich , nie zwracając uwagi na Justina wręcz pobiegłam do sklepu zaraz po wejściu szybko przeglądając pułki zgarłam kilka par pięknych szpilek :






Tak naprawdę pierwszy raz mogę swobodnie wejść do sklepu i je po przymierzać ,wcześniej nie miałam możliwości ani czasu na takie przymierzanie , butów , w tej chwili jestem jak dziecko któremu spełniło się marzenie .Co prawda buty są na szpilce a w moim przypadku nie ujdę w nich daleko ale przymierzyć można .Usiadłam wygodzie na jednej z kanap w sklepie przed lustrem i zaczęłam zastanawiać się od których zacząć
-serio aż tyle - z nikąt wyłonił się Justin
-tak , bardzo mi się podobają pozwól mi się nacieszyć bo w życiu ich więcej nie będę mogła złożyć -westchnęłam ciesząc się przymierzając trzecią parę
- możesz kupić któreś - usiadał koło mnie
- nie - odpowiedziałam szybko
- dlaczego podaj chociaż kilka powodów - odpowiedział obojętnie
- po pierwsze są za drogie , po drugie kobiecie w ciąży szpilki nie pasują , po trzecie nie umiem chodzić wżyciu nie chodziłam w szpilkach moje obuwie składa się z trzech par wygodnych trampków , po czwarte nie umiem się zdecydować bo wszystkie są śliczne i wszystkie chce mieć mam mówić dalej czy wystarczy - wymieniałam
- czyli nie kupisz żadnej pary jedynie przymierzysz mam rozumieć - westchnął
- dokładnie a teraz chodź muszę je odłożyć - wstała z pudełkami
- nie , daj ktoś to posprząta w końcu nie możesz dźwigać - prawie wydarł mi te pudełka ale cóż
- boże spokojnie chodźmy - skierowałam się do drzwi
- idź zaraz przyjdę tylko kogoś znajdę żeby to zabrał - powiedział dość dziwnie się zachowując
Justin
Skoro ona ich nie kupi ja to zrobię zabrałem od niej pudelka z obuwiem a ją wręcz wygnałem ze sklepu pod pretekstem że muszę kogoś znaleźć żeby to zabrał
- cześć , te pary butów czy jest możliwość żeby wysłać je kurierem do domu , oczywiście pokrywam wszystkie koszta - znalazłem jedną z ekspedientek
- ammm myślę że możemy to zrobić tylko potrzebny jest adres i oczywiście musi pan najpierw zapłacić za to - ekspedientka wskazała mi kasę i się zaśmiała
- ach tak - uśmiechałem się
- zapraszam załatwimy to w kasie - uprzejmie zaprowadziła mnie i załatwiła wszystkie czynności
- dziękuję - potem wyszedłem Mell siedziała i była zapatrzona w kącik dla dzieci który o tej porze był pusty
- już jestem , gdzie teraz - przysiadłem się
- trochę długo ci to zajęło - odezwała się wzdychając
- wiem nikogo nie mogłem zaleście , -odpowiedziałem
-aha rozumiem , chodźmy widziałem kilka fajnych bluzek chce je obejrzeć - uśmiechała się lekko
- a może kupisz którąś ?- zapytałem każda inna od razu by kupiła wszystko co jej się podoba mając moje karty a ona tylko wzdycha i ogląda , wreszcie sam załapałem o co chodzi i westchnąłem
- słuchaj nie pójdziesz do pracy , dałem ci pieniądze wiec kup sobie coś nic się nie stanie jak je wydasz - stanąłem przednią torując jej przejście
- wiem to i jestem wdzięczna za to co robisz ale to twoje pieniądze a ja nie zamierzam ich wydawać na coś co jest mi zbędę-wyciągła i wsunęła mi w kieszeń karty które jej dałem- przez co marnuję jej wiec pozwól mi mieć chociaż możliwość obejrzenia tych rzeczy - wskazała na sklep za mną
- jeśli coś ci się spodoba i będzie w twoimi rozmiarze to mi powiedz - skierowaliśmy się do sklepu
-hej idę pooglądać tamte rzeczy możesz usiąść i poczekać - uśmiechała się ciepło
- dobra nie spiesz się - odpowiedziałem i zacząłem szukać kogoś kto tu pracuje na moje szczęście dostrzegłem pracownicę
- mogę panią prosić na chwilkę - zawołałem pracownicę
- tak w czym pomóc - podeszła
- widzi pani tam jest moja dziewczyna która jest w ciąży , potrzebuję kilku zestawów ubrań i bielizny które będą pasować i będzie je mogła nosić kiedy będzie rósł jej brzuch - powiedziałem spokojnie
- dobrze pójdę do niej - odpowiedziała szybko
- dobrze tylko widzi pani ona nie chce niczego kupować wiec niech pani jej pomoże coś wybrać pieniądze nie mają znaczenia a potem pani weźmie te ubrania i wyśle kurierem na ten adres , może też pani dobrać kilka innych zestawów na wzór tego co wybrała i rachunek wysłać - podałem karteczkę z adresem
dobrze jak pan sobie życzy - uśmiechała się i skierowała do Mell
po pół godziny wreszcie wróciła do mnie
- na pewno niczego nie chcesz - zapytałem
- nie jest ok , chodźmy zrobić zakupy i wracajmy zmęczona jestem -uśmiechnęła się smutno
- dobrze - wziąłem ją za rękę i ruszyliśmy o marketu który był niedaleko po zakupy głowie to ja pchałem wózek a Melka brała to co było jej potrzebne
- hej może w niedzielę ugotuję dla nas obiad , co ty na to - zapytała
-jasne Austin dębie zadowolony lubi dobrze zjeść - zapytałem zdziwiony
- to dobrze chodźmy potrzeba nam sporo rzeczy - zadowolona ruszyła dalej
Po pół godzinie zrobiliśmy wreszcie zakupy było ich tyle że nie mieściło się we wózku
- łoł na pewno o czymś nie zapomniałaś - powiedziałem sarkastycznie
- nie myślę że nie , wesz wasza śpiżarnia a właściwe puste pułki trzeba zapełnić
- to my takie coś mamy - udałem zdziwionego
- tak macie , to dziwne mieszkacie w tym domu a nie wiecie że macie takie coś - zaśmiała się
- dobra , nieważne chodźmy zapłacę i idziemy - udaliśmy się do kasy byliśmy chyba jedynymi osobami w sklepie więc będzie szybko . Karierka zaczęła wszystko kasować zajmie jej to sporo czasu
- hej Justin mogę iść po oglądać wystawy - malla zapytała słodko
- tak tylko uważaj -
-dobrze - uśmiechła się i wyszła z marketu zostawiając mnie z tym samego ale widać było że ją to nudzi
po 10 minutach kasjerka zakończyła kasowanie produktów a ja mogłem zapłacić i wreszcie iść
- 500 $ dolarów - powiedziała kasjerka , zapłaciłem i wyszyłem z wózkiem pełnym jedzenia
rozglądam się za Mell , dostrzegłem ją przy sklepie z zabawkami dla dzieci była zapatrzona w wielkiego brązowego miśka który był na wystawie
- hej możemy już jechać niedługo zamykają
- tak chodźmy - westchnęła po czym ze spuszczona głową skierowała się do wyjścia
- mam rozumieć że chcesz tego miśka - westchnąłem a ona na moje słowa się obróciła i podbiegła do mnie przytulając się
- kupisz mi mi go ?- wyszeptała z minką szczeniaczka
- nawet jak byś powiedziała że nie to i tak bym co kupił - uśmiechałem się i mocno przytuliłem
- dziękuję - szepła
- zaczekaj zaraz wracam - weszłam do sklepu który zamykali
- zamknięte , przykro nam - powiedziała sprzedawczyni
- wiem ale to nagła sytuacja chce tego miśka z wystawy zapłacę ile trzeba - powiedziałem stanowczo
- dobrze proszę za mną - poszedłem na zaplecze gdzie dostałem takiego samego miśka , zapłaciłem i wyszedłem zadowolony . Mel czekała z wózkiem przed sklepem kiedy mnie zobaczyła piskła z podekscytowania
- dziękuję dziękuję - skakała z radości
- nie ma za co ale chyba coś mi się na leży - wskazałem na swój policzek , ona podleciała szybko i mnie cmokła po czym zabrała od mnie miśka zasłaniał ją całą wyglądała śmiesznie
- widzisz coś w ogóle - zaśmiałem się
- jest ok - odpowiedziała
- dobra chodź jedziemy - ruszyliśmy do samochodu gdzie zacząłem chować wszystko do bagażnika a Mell usadawiała miśka z tyłu
- Justin słyszysz - zapytała nagle Mell
- nie , co mam słyszeć - wychyliłem się do niej
- ciiii -uciszyła mnie i nasłuchiwała
- Mell gdzie idziesz - zapytałem
- cicho zaraz wrócę - odpowiedziała
Mell
Chowałam miska do samochodu kiedy usłyszałam jakby płacz dziecka co było dziwne bo na parkingu byliśmy sami
-Justin słyszysz - zapytałam
-nie ,co mam słyszeć - powiedział zdziwiony
-ciii - uciszyłam go
-mel gdzie idziesz - zapytał znów
- zaraz wrócę - tylko tyle mu odpowiedziałam
Udałam się w stronę tego płaczu ,parking świecił pustkami szłam a płacz się nasilał , za rogiem centrum były kosze na śmieci a płacz dochodził właśnie z stamtąd . było tam ciemno wiec wyjęłam telefon i włączyłam latarkę a to co zobaczyłam było straszne aż nie do uwierzenia ...
środa, 1 października 2014
środa, 24 września 2014
wtorek, 9 września 2014
Wszystko i nic rozdział 19
-Ej ja tez chce się przebrać czemu tylko ty masz wyglądać dobrze i podrywać panienki -powiedziałam z kpiną
-Stop ha ja nikogo nie zamierzam już podrywać znalazłem sobie dziewczynę-zaśmiał się
-Serio a kto taki - zapytałam z ciekawością
-Jak kto kto no ty nie wiedziałaś jesteś teraz moja - powiedział
-Serio gdzie tak napisane ,a możne chciałam podrywać innych facetów
-Raczej nie bo ja będę cie plonował i nikomu nie pozwolę się zbliżyć
-Skoro tak mówisz ale wiesz nigdy nic nie wiadomo
-Wszystko wiadomo bo co moje to nikt nie możne ruszyć
-Z dobrze mój maczo chodź się przebrać
-Melka karty
-Justin
-Weź je i nie dyskutuj nie musisz ich używać ale w nagłej sytuacji mogą ci się przydać
-Nagłej czyli jak zobaczę bobową sukienkę i do tego pasujące buty do wtedy mam jej użyć
-Przez naglą rozumiesz zakupy ciuchów
-No tak dlatego chciałam zarabiać na.te.nagle sytuacje
-Ale nie będziesz pracować złotej uzwajaj do kupowania ciuchów
-Dlaczego
-Chodzi o limit złota ma większy a przecież coś czuje ze tych nagłych sytuacji może być dużo w przeciągu kilku miesięcy bo ciuchy będą robić się za małe na ciebie
-Hej na razie są dobrrrrr
-coś mówiłaś
-Nie pomóż mi się wcisnąć w moje spodnie
-Spokojnie możne załóż sobie coś luźniejszego żeby nie uciskać brzucha
-To były moje luźniejsze spodnie
-Ouuuu
-Właśnie podasz mi tamte czarne
15 minutach byłam gotowa
-Hej ubraliśmy się podobnie
-Zabawne ,Gortatowa
-Tak chodzimy czym pojedziemy
-Klasyk reng rover
-Będziesz musiał sobie kupić nowy samochód
-A dlaczego ostatnio nabyłem nowy na razie mi wystarczy
-Ale jak przyjdzie dziecko to będziesz musiał mieć bardziej rodzinny samochód
-A co planujesz zaraz po urodzeniu zajść w kolejna ciąże bo szczerze to by mi nie przeszkadzało
-Justin
-No co tak tylko mowie a ty masz prawo jazdy
-Tak jakby
- Znaczy
-Mam ale nie jeżdżę samochodami boje się prowadzić robię to tylko w ostateczności
- Morze to zmienimy mam tyle samochodów możesz nimi jeździć
-Nie jeszcze je zniszczę
-Nic się nie stanie
-Przesadzasz to prawda
- Swoim samochodem wjechałam w drzewo bo wpadłam w poślisk tylko dlatego ze się zagapiłam
-Serio
-ale naszczepcie nic poważnego się nie stało ze mną samochód niestety został odholowany na złom a ja no cóż tata nie był zadowolony i mi się dostało
-To może jednak będę cie wozić albo wynajem kierowce
- nie musisz nauczyłam siebie radzić są autobusy albo na.nogach
-Boże cale szczęście od teraz masz mnie
Przez te całe gadki nawet nie zauważyłam ze jesteśmy już na parkingu centrum a Justin otwiera mi drzwi
-Chodź mamy nie wiele czasu
-Czemu
-Bo wcześnie zamykają
-Oh rozumiem
-Gdzie najpierw może
Odechciewa mi się tego pisać ale cóż nie lubię nie kończyć więc dodaję jakieś wypociny by to zakończyć
wtorek, 26 sierpnia 2014
Wszystko i nic rozdział 18
DZIŚ MAM URODZINY I POSTANOWIŁAM DODAĆ KRÓTKI ROZDZIAŁ ♥
-Prawda serio jesteś... - nie dał mi dokończyć
-Gangsterem przestępcą, morderca, mafiozem ,szefem gangu tak to prawda - wymieniał
-Aaaaaale że jak ty nie - odsunęłam się lekko
-Tak ,ale nie bój się nic ci nie zrobię , lubię cie jesteś inna i nosisz moje dziecko - tłumaczył
-Lubisz mnie naprawdę to słodkie tez cie lubię - zachichotałam
-Taaa wiem ,w dziewczyny i wasze określenia -zaśmiał się
-Hej co poradzisz - odpowiedziałam wesoło
-No wiem, ale wracając do sprawy co o tym myślisz i jak się z tym czujesz - zapytał niepewnie
-No wiec dziwnie , pod jednym dachem z bandytą ,ale chyba ok puki nic mi nie grozi i jestem bezpieczna myślę że dam radę ,ale tak szczerze to Austin i reszta to twoi ludzie no nie -zapytałam się ciekawa
-Tak - obojętnie odpowiedział
-Niby zemdlałam to przez to ze jeden z nich mnie wystraszył bronią i to wcale mi się nie uroiło -zapytałam
-Nie - westchnął
-Zabije cie ,okłamałeś mnie w tak ważnej rzeczy a ja już myślałam ze coś ze mną nie tak -udałam złą i wściekłą na niego ,rzuciłam się na niego próbując zrobić mu coś ale w efekcie był za silny i go nawet nie ruszyłam z miejsca , zaczęłam się śmiać z naszych zapasów
-Hej rambo bo sobie krzywdę zrobisz - parsknął śmiechem i zaprzestałam próby zrobienia mu czegoś
-Wiec wszystko gra - zapytał ras jeszcze dla pewności
-Tak muszę się z tym oswoić, czy Austin zrobił zakupy - zapytałam zmieniając temat
-A właśnie kazał ci przekazać że nie miał czasu -powiedział
-Spoko ale muszę mu zrobić naleśniki, a nie ma potrzebnych składników - westchnęłam
-To wyśle kogoś po zakupy - odpowiedział obojętnie
-Nie możesz się wysługiwać innymi ,ale chociaż nie ty możesz bo jesteś ich szefem - powiedziałam sarkastycznie
-Właśnie - wyszczerzył się do mnie
-Ale nie dziś kochanie, dziś idziemy po zakupy wstawaj - za ćwierkotałam do niego
-Jest 18 i zaczyna się ściemniać to niebezpieczne - wzdycha
-Przecież będziesz ze mną - mówię to słoto
-Tak ale -nie daje mu dokończyć
-nie marudź spacer dobrze nam zrobi trzeba się dotleniać - mówię wesoło
- dobrze ale pojedziemy samochodem dotleniać będziemy się kiedy indziej - marudzi
-Dobrze - odpowiadam radośnie
-Gdzie chcesz jechać tylko do marketu czy do centrum handlowego - pyta
-Morze centrum jeszcze tam nie byłam -zastanawiam się
-Dobrze to się przebiorę - kieruję się na górę
środa, 20 sierpnia 2014
Wszystko i nic rozdział 17
NO WIĘC PÓŹNO ALE MAM ANGINĘ ZNOWU ALE DAŁAM RADĘ I COŚ NAPISAŁAM
JAK ZWYKLE BŁĘDY ALE JA SIĘ NIE PRZEJEZDNIEJSZE BO ROBIĘ TO BO LUBIE , TAKA PIOSENKA MI SIĘ O USZY OSTATNIO OBIŁA
- dostałaś prace
-Tak zaczynam od jutra
-Wiec wracajmy ,bo pan wkurzony dzwonił już 10 razy -zaśmiał się
-Dobra ,będzie awantura
-Dasz rade jak coś to się rozpłacz
-Dzięki za rade ,ale chyba nawet nie będę musiała udawać
-Będzie dobrze
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy do domu
***
Dojechaliśmy dość szybko Austin wysadził mnie przed domem ,bo musiał coś załatwić pożegnał się i pojechał dalej ,a ja stałam i patrzałam jak odjeżdżać po czym westchnęłam i udałam się do drzwi wejściowych zaraz po wejściu usłyszałam jego głos
-Mell
- tak to ja
- gdzieś ty była, czemu mnie rano nie obudziłaś , czemu Austin cie odebrał i dlaczego ja nie mogłem
- a możne tak usiądźmy
-dobra chodź do salonu
Weszliśmy do salonu zajęłam miejsce na kanapie usiadłam bokiem a on usiadł obok , patrzał na mnie czekając na wyjaśnienie
- Wiec słucham
No wiec byłam w szkole nie chciałam cię budzić wiec zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie a w tym czasie Austin wrócił wiec zaproponował mi ze mnie zawiezie jak usłyszał ze chce iść na nagach
- że co chciałaś iść na nogach boże dobrze zrobił ze cie zawiózł ale nie rozumiem.czemu nie mogłem cie odebrać
- bo widzisz byłam dzisiaj u dyrektora dal mi miesiąc na przygotowanie się
- dobrze ale czemu nie mogłem cie odebrać- drążył to pytanie
- bo widzisz taka sytuacja ze byłam zapytać się o prace i ja dostałam zaczynam od jutra proszę nie krzycz - wymruczałam szybko pod nosem pewnie nic z tego nie zrozumiał bo patrzał na mnie jak na idiotkę
- wolnej wyraźnie - poprosił , bożę miałam mu skłamać a że jestem kiepska w tym to mu wszystko powiem
-ale nie będziesz krzyczał ani bil ani nic nie rozwalisz obiecaj - zapytałam z nadzieją
-Ale dlaczego mam to zrobić - zapytał zdziwiony
-Jak ci powiem to się zdenerwujesz -powiedział pod nosem
-Obiecuje ze postaram się nie wybuchnąć zbyt głośno - westchnął niezadowolony
-Dobra , poszłam zapytać się o prace i dostałam zaczynam od jutra - podziałałam szybko ale tak żeby zrozumiał
- ze co kurwa jaka praca ,jak jutro - wstał krzycząc i chodząc po salonie w kulko , to mam przejebane
- potrzebuje pieniędzy na swoje potrzeby a za prace dostane pieniądze to normalne tak to działa - tłumaczyłam jak małemu dziecku
- przecież mogłaś powiedzieć dal bym ci ile byś chciała - krzyknął na co podskoczyłam a z oczu zaczęły wylatywać pierwsze łzy
-Ale ja nie chce twoich pieniędzy umiem sama na siebie zarobić - szlochałam
- ale jest w ciąży jak oni mogli cie przyjąć chyba ze ...nie zrobiłaś tego
- jeśli masz na myśli że nie powiedziałam to tak ale tylko dlatego że chciałam dostać te pracę
- nie będziesz tam pracować , dam ci pieniądze - wyciągnął z kieszeni portfel i wyją dwie karty z pośród kilku dziesięciu i mi podał
- proszę możesz ich używać , wydawać na to co chcesz
- ale ja nie chce nie rozumiesz - płakałam i popchłam jego rękę z kartami
- dlaczego ,dlaczego wolisz pracować ,zrozum jesteś w ciąży nie możesz dźwigać przemęczać się
- ale ja wiem to poradzę sobie sama zawsze sobie radze sama, jestem sama i ...
-Nie jesteś już sama zrozum masz mnie niedługo dziecko , a ja ci tylko chce ułatwić nie będziesz musiała pracować, weź je i korzystaj
-Ale ja mam korzystać , teraz będę musiała iść tam jutro i powiedzieć ze nie mogę pracować bo mi zabraniasz
-Załatwimy to razem
-Wiesz możne to odpowiednia chwila żeby porozmawiać z tobą o tym czym się zajmuje i z skąd mam pieniądze
-W sumie to mnie ciekawiło ale bałam się zapytać w końcu znamy się za krotko
-Wiesz nie wiem czy słyszałaś plotki w szkole
-Coś mi się o bilo o uszy na twój temat że jesteś niebezpieczny ale chyba to nie prawda
-Wiesz tak w sumie
Subskrybuj:
Posty (Atom)

